@roksana_goly

Aktywność

Toksyczna samica diabła (wiadomo, że chodzi o Evelyn…). 😏 Jak na zakończenie sezonu odcinek trochę rozczarowuje. "- Jak tak możesz mówić o dziecku? – To nie dziecko. To tasiemiec z obciachową fryzurą."

Irytujące to było. Nie miałabym pretensji, gdyby ograniczono obecność Jake’a do minimum. Związek Charliego i starszej babki – nie do końca to kupuję.

Jeden z lepszych odcinków piątego sezonu i beka z CSI (naprawdę fajnie to wszystko wyszło). Jake jak zwykle obleśny. Zaskakujące zakończenie.

Jenny McCarthy świetnie wypada w swojej roli. "- Kiedy ożeni się pan z babcią, to kim pan dla mnie będzie? – Nikim." – Robert Wagner też ma w sobie to coś.

"- Zajmij ją czymś. – A dokąd się wybierasz? – Na randkę." – Przy takim trybie randkowania Charlie w końcu się wykończy. A nie, wróć. Zapomniałam, że prawie wykończył go ktoś inny. 😏 Dialogi tak dobre, że nawet Mia tak bardzo nie wkurzała.

"Seks z tobą to gwarancja zawodu. Panienki też tracą cierpliwość."… czyli Charlie załatwia Alanowi prostytutkę. Jake w dalszym ciągu irytuje.

Czekoladowe szajsoczino… Wolę określenie kapuczina 😏. Jake jest żenujący. To wygląda tak, jakby grzechotało mu pod czaszką to samo, co u Kandi. Za to Herb jest świetny.

Chory Charlie przezabawny. "Nie znoszę malować racic tej białej samicy psa." – Jaka opinia o Evelyn (mamuśce z piekła rodem). Rose nareszcie wróciła. 🥰

Odcinek taki sobie (z kilkoma momentami, ale ogólnie rozczarowująca średniawka). Alan próbujący rozstać się z nudną partnerką… nudny.

Alan cyklista z tym swoim kaskiem wyglądał jak dziwaczny Obcy, 8. pasażer Nostromo. Ależ z Charliego niesamowity manipulator, nekrofilia… wrrr.