@roksana_goly

Aktywność

Doskonały duet Minnelli & De Niro, chociaż to Liza bardziej błyszczała. Bardzo dobre zakończenie – drugi raz do tej samej rzeki wchodzi się tylko po klęskę. Chyba oboje to zrozumieli.

Kod zła (2024)

Fabularnie ten film to zło, a nie żaden kod zła. Opinie niektórych krytyków szokujące. Cyt. Raczka "Prawdziwy horror wywołujący strach" – co kur..a? Podczas seansu cały czas gapiłam się na zegarek i zastanawiałam się, czy Nicolas Cage jakoś to uratuje. Nie uratował.

Nietypowe oderwanie się od "Kevinów" i "Szklanych pułapek" w Święta. Film miał swój klimat, chociaż były też głupoty w stylu "Nie wchodź na górę" – i co robi główna bohaterka… lezie na górę. Margot Kidder przyciągała uwagę najbardziej (to była ciekawa aktorka).

Klasyka świątecznego kina z jednym z najbardziej pechowych komediowych bohaterów. Ten film, w przeciwieństwie do Kevina, jeszcze mi się nie znudził.

Zakładnik (2004)

Jedno z najlepszych filmowych wcieleń Toma Cruise’a. Morderca, ale pod złem było coś jeszcze… Świetne zdjęcia. Gęsty klimat. Bardzo dobry drugi plan.

Z filmów z "dojrzałym" Christianem Clavierem ten jest jednym z fajniejszych. Bardzo dobre role starszego i młodszego pokolenia aktorów. Końcówka trochę naciągana, ale ogólne wrażenie dobre.

Zwierzak (2001)

Słabe to było. Mało śmieszne i zwyczajnie nudne. Wstawki o rasistach żenujące, to mogło dać radę raz, ale powtarzane po wielokroć przywoływało myśl WTF?!

Zbyt hollywoodzkie nawet jak na Hollywood, chociaż trzeba przyznać, że DiCaprio w podwójnej roli wypadł bardzo dobrze (Złota Malina – kurła bez jaj…). Podobała mi się postać Depardieu, która wprowadzała żartobliwe, rubaszne przerywniki.

Nie działa na mnie "magia" tego filmu. Rozumiem myśl przewodnią, ale traktuję go bardziej jako zapychacz między barszczem a rybą. Chociaż muszę przyznać, że Taylor Momsen w roli Cindy Lou, śpiewająca "Where are you Christmas" urocza. Co ciekawe po latach została piosenkarką rockową. 😏

"- Odchodząc Joanna zdobyła się na ogromną odwagę. – Ile trzeba odwagi, by zostawić dziecko?" – Może upraszczam, ale dla mnie to opowieść o kobiecie, która kochała swojego synka, ale siebie kochała bardziej. Jedne z najlepszych ról w dorobku aktorów wcielających się w główne role. W biografii Meryl Streep czytałam, że w trakcie zdjęć była w żałobie po Johnie Cazale’u, przez co Hoffman często ją prowokował, rzekomo żeby wywołać w niej określone emocje. Co ciekawe scena, kiedy kilkanaście miesięcy po rozstaniu Ted i Joanna spotykają się w kawiarni, a Ted popycha kieliszek i ten roztrzaskuje się o ścianę, była improwizowana, a na twarzy Streep widać autentyczne zaskoczenie.