@roksana_goly

Aktywność

Aż chciałoby się rzec – niezła rodzinka. Sama historia średnia, telenowelowy kryminał z dobrym i bardzo dobrym aktorstwem.

Stan gry (2009)

Ciekawa fabuła z dobrym twistem na końcu. Jak dojechać jakiegoś polityka, który sam ma nieczyste sumienie. Seans wymaga stałej czujności i trzyma dobre tempo. Tylko Ben Affleck trochę mi nie pasował do całości.

Taxi 4 (2007)

Taksówka ledwo zipie. Niby nadal jedzie, ale to już jest jazda do złomiarza. Nigdy nie miałam problemu z Taxi-humorem, nawet jak w serii pojawiały się zbyt naciągane żarty. Wręcz przeciwnie, bawiło mnie to, a tutaj para uleciała. Zupełnie nie dziwi brak Marion Cotillard, która w tym samym czasie postawiła na coś ambitniejszego i wybrała wcielenie się w Edith Piaf. Szkoda Farcy’ego i Naceriego.

Zbyt durne, nawet jak na Adama Sandlera. Sachy Baronowi Cohenowi wygłupy w tym klimacie wychodzą lepiej, a Sandler bardziej sprawdza się w filmach typu "Dwóch gniewnych ludzi" czy "Duże dzieci", gdzie też jest specyficzny humor, ale jakiś taki fajniejszy w odbiorze.

Cop Land (1997)

"Czterech gliniarzy nie żyje, jeden zmartwychwstał." 😏 Jedna z ciekawszych ról Sly’a. Wyszedł mu dobroduszny szeryf, sam przeciw skorumpowanym kolegom. Świetny Ray Liottta (ależ to był aktor). De Niro i Keitel tylko poprawni.

Śmieszny był ten Smok/Ślązak żrący wyngiel. W odcinku beka z… węgla, cyt. polskiego czarnego złota.

Beka z Nazioli świętujących w lesie i Wojciecha Cejrowskiego, a więc… golasem przez świat.

Powrót Izzy’ego po dłuższej przerwie (w końcu!). Fajna rola Johna Glovera. Postać trochę w klimacie tej z odcinka "Krążąc po bezdrożach umysłu".

Historia zatacza koło – ostatnie spotkanie z Calderone’em. Trochę naciągane, ale nie było aż tak źle. Jakoś trzeba było zakończyć ten wątek.

"You can take your Vietnam and shove it up your ass!" – Jakie to było smutne, kiedy sierżant grany przez Toma Berengera na początku filmu przemawiał do tych wszystkich młodych chłopaków… Ideały, wiara w to, że walka jest słuszna, bezsens wojny nie istnieje. A przewartościowanie całego życia przychodzi zbyt późno, kiedy ma się rany nie tylko na ciele.