@Soodack

Aktywność

Bardzo dobry. Uwaga spoiler!!! – Choc sa pewne niedociagniecia, jak chociazby mala przejrzystosc losow bohaterow i jak ktos inny na forum wspomnial, raczej kiepskie ujecia z meczow, to i tak film potrafi niesamowice poruszyc, a co wrazliwszego widza nawet "rozkleic", mimo braku przesadnie "melodramatycznej" koncowki (Atut!)

Do tego swietne role m. in Lubosa

W firmie (2010)

Celem filmu nie było raczej wzbudzanie współczucia dla ciężkiego losu wyższej klasy średniej ale pokazanie, że nagle cały dobrobyt może rozsypać się niczym domek z kart

Dzieki za odpowiedz.Dobra uwaga

Zgadzam sie, ze to MOGLOBY byc celem tworcow filmu, tego jednak jednoznacznie nie da s ocenic, nie mowie,ze nie bylo.Amerykanie uwielbiaja s nad soba uzalac,chyba nawet bardziej niz Polacy . Napisalem tylko o swoich odczuciach podczas ogladania.

Pozdrawiam :)

Te historia to wlasnie odroznia od shitowego The Island, ze "nie probowali uciekac", scislej mowiac jakby nie brali pod uwage takiej ewentualnosci; i tu wierze, ze byla to jakby metafora – w koncowym monologu gl Bohaterka zastanawia s czy los dawcow i "biorcow" s jakos diametralnie rozni. "Spelnienie" ma wiec byc tym czym smierc jest dla "normalnych obywateli", czyli koncem wszystkiego; innymi slowy, tak czy siak, zycie ucieka nam przez palce:

"spieszmy sie kochac ludzi
tak szybko odchodza"

Jan Twardowski

W firmie (2010)

Hmmm – Jakos nie potrafie sie przejac losem zwolnionych. Kazdy mieszka w poteznym domu, przed domem ze 2 luksusowe fury, itd. Kiedy jeden z Bohaterow poinformowal zone, ze stracil prace, ta zaczela wykreslac ze swojej rzeczy, bez ktorych "moga s obejsc", jak wyjazdy na narty w Alpy, jedzenie na miescie, czy oplaty za konserwacje Auta rzedu kilkuset dol mies, itp.
“Sorry guys, mam w dupie wasze "problemy" i wasz pseudokryzys i tak jestescie kurewsko nadziani, tylko nie potracicie tego docenic" – to pierwsza mysl jaka s nasuwa przecietnemu obwatelowi z Europy, ktory mieszka w 2-pokojowym mieszakniu z rodzina i jada na miescie raz na miesiac :)
Choc film w kategoriach gry aktorskiej – nienajgorszy -swietny T. Lee-Jones

Rytuał (2011)

ale g…o – banalny,schematyczny,przewidywalny, stracone prawie 2 godziny
A. Hopkins ze znizka formy

Przebudzenia (1990)

dobry;wyciskacz lez :) – Aktorstwo De Niro -klasa swiatowa, Williams mnie nie przekonal, choc wg mnie zagral poprawnie. Wytknalbym mu jeszcze irytujaca muzyka (patetyczne frazy muzyczne w "wzruszajacych" momentach "narzucajace" widzowi reakcje na obraz". Pozatym ciekawa historia, niezle przedstawiona, doktorowi jednak ujalbym troche "nieskazitelnosci", bylby bardziej ludzki, bardziej wiarygodny
mimo wszystko warto

coz za niewiarygodny film! – Swietny, wspanialy. Genialne introspekcje postaci, ich wewnetrzne rozterki;film nie jest tak powierzchowny, jak to wojenne obrazy bywaja dosc czesto. Wojna jest jakby tylko pretekstem do "wejscia w dusze czlowieka", oj mozna by sporo napisac o tym aspekcie… Do tego bardzo dobre ujecia, swietne aktorstwo (obsada – klasa swiatowa!) i arcyciekawa fabula. Tempo akcji jak dla mnie perfekcyjne, choc zdaje sobie sprawe, ze dla wielbicielu gatunku "akcja-wojna" to za wolno; to nie jest film dla nich….
9/10

Otello (1995)

niewiarygodny – trzymajacy w ogromnym napieciu; wspaniale aktorstwo
Dla koneserow 9/10.

Sen (2008)

mocny – takich filmow sie nie zapomina.
Ciemna strona milosci;wiele mozna napisac, ale trzeba zobaczyc. Wielbicielom Hollywood – odradzam; to inny kaliber

uczta dla oka ale… – przepiekne kadry, sposob filmowania, niezwykle subtelny, niezle role;
jednak fabula…hmm; Murakami musi byc niezwykle ciezki do przeniesieniana ekran, ale ta historia, moim zdaniem, traci naprawde wiele w tej adaptacji