Film dziwny i nie najlepiej zrobiony. Można zobaczyć w nim kilku polskich koszykarzy, innych zalet nie dostrzegłam.
Jedna z nielicznych udanych polskich komedii romantycznych. Cielecka i Opania okazali się wspaniałym ekranowym duetem. Do tego świetne role Lubaszenki, Pazury i Tyszkiewicz.
Fajne, tylko jakoś bardzo mocno podobne do amerykańskiego serialu „Chirurdzy”… To chyba nie może być przypadek.
Bardzo ciekawy aktor. Najbardziej podobał mi się w „Ekstradycji” i w „Sforze”, ale kojarzę go z mnóstwa innych ról.
Nie lubię melodramatów, ale ten mi się podobał. To piękny i wartościowy film o tym, że samotna starość jest do kitu, a na miłość nigdy nie jest za późno. W głównych rolach para wybitnych aktorów – Robert Redford i Jane Fonda. Moim zdaniem film nie jest wyłącznie dla ludzi 70+, ale niewątpliwie trzeba być dojrzałym emocjonalnie człowiekiem, by rozumieć starość.
Film średni. Można obejrzeć, ale w razie lepszej alternatywy – szkoda czasu. Odtwórcy głównych ról sympatyczni.
To jedna z pierwszych prób utrwalenia ruchu na taśmie filmowej. Bardzo dobrym pomysłem było wybranie w tym celu ulicy.
„Niby nic, a tak to się zaczęło”. Wiadomo, że takie pierwsze próby kinematograficzne nie przedstawiają wartości artystycznych, ale dały początek nowym możliwościom w sztuce.
Dziń dybry. Serial po prostu nieśmiertelny. Kwintesencja angielskiego poczucia humoru. Praktycznie każda z głównych postaci to perełka.
Świetny główny bohater, także jego współpracownicy są interesujący. Aktorstwo wybitne, bardzo ciekawy scenariusz. W zasadzie każdy odcinek to oddzielny film.
Proszę czekać…