…czyli Złota Malina może być jednak coś warta. Ja bym nie oddała. ;)
Czuć Tarantino – jednak za dużo zmienili. Znacznie lepiej wypada wersja True Romance: The Tarantino Cut.
A Tony Scott przesłodził i stworzył jakąś sielankę, przez co spartolił na całej linii.
Szkoda.
Dobry – Film jest dobry, ale ze wszystkich filmów Finchera jakie do tej pory widziałam, najmniej mi się podobał. Moment, który mnie przeraził i nadal przeraża w filmach to telewizor, który się zwraca do bohatera. I właśnie w którymś momencie ma to miejsce. Niektóre momenty absurdalne, a niektóre klimatyczne i mroczne. Ogólny efekt jest jak najbardziej na plus. Polecam.
Ufam Webbowi, że stworzy interesującą opowieść o Spider-manie.
Myślę, że James McAvoy lepiej by się prezentował. Jeżeli chodzi o przeniesienie ostatnich chwil Cobaina, to bardzo podobał mi się obraz Van Santa "Last Days" i gra Micheala Pitta.
Dla mnie Rock jest słabym komediantem i aktorem, więc już boje się mówić co myślę o jego ingerencji w taki projekt.
Ogólnie wolę Pitta, ale o Deppie także nie mogę powiedzieć nic złego.
Nie mam nic przeciwko. ;)
Tarantino potrafi wyciągnąć z aktorów to co najlepsze i jeszcze nieodkryte, więc czemu nie?
Nie podoba.
PS. Literówka w nazwisku artysty.
Proszę czekać…