Nadal w to nie wierzę. Dla mnie oni jeszcze żyją.
Ludzie się po prostu rozpłynęli. Puste krzesła nadal czekają na nich.
Polecieli uczcić tragedię, a sami stracili życie.
(*)
Fajnie, że Atkinson ponownie wcieli się w Englisha. Przyznam, że kiedyś ta komedia bardziej mi się podobała. Jak niedawno oglądałam, to już nie robiła na mnie takiego wrażenia. Pewnie wyrosłam. Ale obejrzałabym kontynuację, z ciekawości.
Dokładnie.
Otrzymanie Oscara bardziej rozgłośniło ją jako reżyserkę i teraz, rzecz jasna, będą się do niej pchać z myślą o powtórce z rozrywki, czyli kolejnej nominacji. Jednak trochę szkoda, że scenariuszem zajmie się Boal, bo akurat w HL był najsłabszym punktem.
Może sądziła, że to będzie udana produkcja (sama nie oglądałam, więc się nie wypowiem)? Zresztą nie tylko ona, wiele osób tak uważało i oczekiwało czegoś dobrego. W sumie dlaczego miała by tak nie sądzić? Gwiazdorska obsada – Del Toro, Hopkins, fabuła. Myślę, że większość aktorek uznałoby taką rolę za interesującą.
Warto obejrzeć, chociażby dla roli Thomasa Hadena Churcha. Dziennikarza telewizyjnego, który cały czas zachęca Mary żeby za nimi jechała. Niby poważny, ale śmieszny.