Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część I 2010

Harry Potter and the Deathly Hallows: Part I

Harry, Ron i Hermiona wyruszają z niebezpieczną misją, by odnaleźć i zniszczyć horkruksy, w których tkwi tajemnica siły Valdemorta. Zdani tylko na siebie, ścigani teraz bardziej niż kiedykolwiek, mogą polegać tylko na sobie… a Siły Ciemności, które są blisko, próbują ich rozdzielić.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 18 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 108 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Daniel Radcliffe
jako Harry Potter
Jonasz Tołopiło
jako Harry Potter
Helena Bonham Carter
jako Bellatrix Lestrange
Marcin Łabno
jako Ron Weasley
Emma Watson
jako Hermiona Granger
Joanna Kudelska
jako Hermiona Granger
Alan Rickman
jako Severus Snape
Mariusz Benoit
jako Severus Snape
Rupert Grint
jako Ron Weasley
Wiesław Komasa
jako Lord Voldemort
Tom Felton
jako Draco Malfoy
Zuzanna Galia
jako Ginny Weasley

Fabuła

Harry, Ron i Hermiona wyruszają z niebezpieczną misją, by odnaleźć i zniszczyć horkruksy, w których tkwi tajemnica siły Valdemorta. Zdani tylko na siebie, ścigani teraz bardziej niż kiedykolwiek, mogą polegać tylko na sobie… a Siły Ciemności, które są blisko, próbują ich rozdzielić. opis dystrybutora

Gatunek
Przygodowy, Dramat, Familijny, Fantasy
Słowa kluczowe
krew, chaos, korupcja, ucieczka zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-11-19 (kino), 2010-11-17 (świat), 2011-04-15 (dvd)
Dystrybutor
Warner Bros.
Wytwórnia
Warner Bros. Pictures
Heyday Films
Technicolor (postprodukcja)
Kraj produkcji
Wielka Brytania, USA
Inne tytuły
The Deathly Hallows (USA) (tytuł skrócony)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
146 minut
Budżet
150 000 000 GBP

Wiadomości zobacz wszystkie 42 wiadomości

Recenzje

Część pierwsza Insygniów Śmierci bowiem zamiast zaspokajać apetyt, tylko go rozbudza - film jest tylko wstępem do finałowej odsłony sag 7

Fabularnie film w dużej mierze pokrywa się z książką. Z domu Dursleyów wyrusza siedmiu Potterów, a ekipa ratownicza wraca (lub w niektórych przypadkach nie) do Nory. Wkrótce po tym Harry postanawia rozpocząć misję powierzoną mu przez Dumbledore’a – znaleźć pozostałe horkruksy, które są jedynym sposobem na pokonanie Lorda Volde… tzn. Sami-Wiecie-Kogo. Do bliznowatego oczywiście dołączają rudzielec i… drugi rudzielec. Czyli jak zwykle.

Podzielenie ekranizacji siódmego tomu na dwie części było znakomitym pomysłem. W Insygniach Śmierci jest tyle wątków, tyle historii do opowiedzenia, że zrobienie tego w tylko dwie godziny byłoby zwykłą kastracją. Dzięki zaś temu rozwiązaniu w końcu David Yates, reżyser obrazu, mógł w większej mierze oprzeć się na książce, niż to było w poprzednich częściach – za co też były one krytykowane. I tak dane nam było zobaczyć ślub Billa i Fleur, grasujących Szmalcowników, trójkę głównych bohaterów włóczących się po Londynie i parę innych smaczków, które na pewno byłyby wycięte lub ograniczone do absolutnego minimum.

Insygnia Śmierci, część pierwsza nie nuży, choć nie można narzekać na nadmiar akcji. Przez cały film zawiązywane są kolejne wątki, które swoje wyjaśnienie będą miały dopiero w kolejnym obrazie. Jest to oczywiście całkowicie zrozumiałe i na dodatek słuszne rozwiązanie, jako że finałowy ósmy film dzięki temu ma szansę stać się prawdziwym majstersztykiem.

Do tej pory to najlepsza część, jeśli chodzi o reżyserię Yatesa, mimo to jednak nie ustrzegła się kilku niedociągnięć – zarówno swoich własnych (nie do końca wyjaśnione Tabu, brak Potterwarty, przesadzona zazdrość Rona o Hermionę), jak i tych dostanych w spadku w poprzednich ekranizacjach (Śmierciożercy wciąż latają, brak tropów na inne horkruksy). Wydawać by się mogło, że to szczegóły, ale pozostawiają pewien niesmak.

Krok naprzód poczyniono również w kwestii ścieżki dźwiękowej. Desplat poradził sobie nieco lepiej niż Hopper w Zakonie Feniksa i Księciu Półkrwi. Soundtrack jest przyjazny dla ucha, nie ma w nim żadnych denerwujących kawałków (patrz motyw Umbridge u Hoppera), dobrze wpasowuje się w klimat filmu. Zabrakło jedynie jakiegoś nowego tematu, który zapadłby w pamięć np. dla Voldemorta, który zostaje ograny zazwyczaj tylko zimmerowskimi bębnami i tradycyjną muzyką akcji. Wielka szkoda, że Yatesowi nie udało się zatrudnić ponownie Johna Williamsa, który zawsze pokazuje, że da się, nawet tam gdzie się nie da. Desplat pracuje teraz nad muzyką do części drugiej – miejmy nadzieję, że będzie częściej korzystał z dorobku Williamsa właśnie, motyw Hedwigi przewinął się bodajże tylko raz. W finałowej scenie pojedynku Harry’ego i Voldemorta oczekuję, że temat ten będzie zaaranżowany z fantastycznymi fanfarami i nie będzie pozwalał mi zasnąć przez długi czas. Tak to powinno wyglądać.

Prawdziwą ucztą dla oczu (i nie chodzi o efekty, choć te są wyśmienite, ale to w obecnych czasach żadna niespodzianka) jest gra aktorska Ralpha Fiennesa, odtwórcy roli Czarnego Pana. O ile w poprzednich odsłonach pojawiał się naprawdę rzadko, tym razem jest zupełnie inaczej. Voldemort sieje grozę w co drugiej scenie, co dodatkowo pogłębia klimat obrazu. Reszta obsady choć bez fajerwerków to trudno im cokolwiek zarzucić. No może to, że Daniel Radcliffe fatalnie tańczy, ale takie było zapewne zamierzenie…

Scenariusz Klovesa dodaje trochę humoru, którego w książce nie było. Wyszło to obrazowi jak najbardziej na dobre – miny i spostrzeżenia Rona raz za razem wywoływały śmiech publiczności. Nie obyło się nawet bez nawiązania do dzieła pani Stephanie Meyer!

Część pierwsza ekranizacji siódmego tomu kończy się w momencie, gdy… ma zacząć się prawdziwa akcja. To oczywiście dobrze zwiastuje kolejnej odsłonie.

Autor: Dawid Rydzek

2 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Guillermo del Toro był zainteresowany nakręceniem tego filmu. zobacz więcej

Wpadka

Kiedy Hermiona opowiada Harry'emu po raz pierwszy o symbolu Insygniów Śmierci leży obok niej zamknięta książka, która za chwilę jest już otwarta. zobacz więcej

Pressbook

O filmie — Harry Potter i Insygnia Śmierci, siódma i zarazem ostatnia część serii przedstawiającej przygody Harry’ego Pottera, to bardzo oczekiwane w świecie filmu wydarzenie opowiedziane w dwóch pełnometrażowych częściach. Część pierwsza rozpoczyna się w chwili, gdy Harry, Ron i Hermiona wyruszają w niebezpieczną misję. Ich zadaniem jest znalezienie i zniszczenie horkruksów,... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 7 powiązanych

Komentarze 50

Avatar square 200x200

szczotmaster 2011-07-20 6

Napeno nie najlepsza część, ale.. – najgorszą też nie jest, za dużo akcji w nim nie ma, reżyser zapewne zostawił nam więcej przeżyć na następną część, obejrzymy – zobaczymy, ja dla tej części daje 6/10. Polecam dla fanów Pottera. Bo jak by można obejrzeć część 2 a 1 nie ? :D

Maciek_Przybyszewski 2011-04-27 7

Najmroczniejsza odsłona Harrego – Pierwsza część ostatniej części cyklu budzi różne emocje. Czytając opinie na jej temat mam wrażenie, że albo jest super albo kicha totalna. Według mnie jest nieźle. Najmroczniejsza i najbardziej dojrzała pod względem postaci część. Postacie nie są już tak cukierkowe jak w poprzednich odsłonach. Zarzut dotyczący dłużyzn myślę, że jest głównie wysnuwany przez osoby, które nie czytały książki (mnie osobiście brakowało kilku scen, ale wiadomo wszystkiego nie da rady zmieścić w dwóch godzinach filmu), gdyż powieść to nie pasmo nieprzerwanej akcji.
Nie jestem fanem Harrego, ale przeczytałem wszystkie jego części i stwierdzam, że I część Insygniów Śmierci jest dobra.

air 2011-04-10

najgorsza czesc tego fillmu 1/10 – nudny poprostu

Young_Caesar 2011-04-05 3

Co Za Nuda!!!! – prakycznie cały film łażą po lesie, nic się nie dzieje , a te niby to intrygi są mało ciekawe i meeeega nudne;/
Nigdy fanem harrego nie byłem ,ale pierwsze częsci byly całkiem dobre, a tu nagle "książę Półkrwi" myślałem ze już gorzej nie będzie ,a tu jednak psikus ,ta częśc jeszcze bardziej nudna od poprzedniej;/

Zdecydowanie nie polecam!

Zobacz wszystkie 4 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
AGUSKA Young_Caesar 2011-05-14

Więc powiedz mi co mieli zrobić w filmie, który jest na podstawie książki, jeśli tak właśnie jest w książce??… chodzą po lesie i myślą nad tym gdzie są horkruksy więc i to musi być w filmie…

Taka mała uwaga do tego ze jest film nudny i nic sie nie dzieje…

Young_Caesar Young_Caesar 2011-05-15 3

Hmmmm może zmienić scenariusz?? Peter Jackson np. umieszcza w hobbicie postacie których nie było w książce , widocznie sądzi że będzie ciekawiej, tak samo można zmieniać różne elementy w każdym filmie na podstawie ksiązki ,aby był atra1kcyjniejszy… Czyli twoim zdaniem ,jeśli któraś z częsci jakiejś serii książek jest nudna ,film skazany jest na porażkę?

Osobiście mało obchodzi mnie co było w książce , oceniam film których widziałem i który mi się nie podobał…

AGUSKA Young_Caesar 2011-05-15

okk teraz sie z tobą zgodzę;)… to w takim razie wyjściem z tej sytuacji jest wykopać osobę która pisała scenariusz no nie?;D

Young_Caesar Young_Caesar 2011-05-15 3

no pewnie tak:) choć nie wiem jaki jest dokładny podział obowiązków przy takim filmie, na ile "rządzi" reżyser ,tak samo na ile decydują o różnych rzeczach producenci…

Theo_Griffin 2011-03-19 8

Film niezły, książka lepsza – "Harry Potter i insygnia śmierci" moim skromnym zdaniem jest najlepszą książką w serii. Zdecydowanie więcej mroku sprawia że książka jest bardziej przeznaczona dla ludzi starszych. Film jak film – dużo braków w stosunku do książki ale przyjemnie się ogląda. Nie wiem co jeszcze można dodać… 8/10 :)

Współtworzą