Dla mnie 6/10 i faktycznie trochę nie do końca wiadomo o czym jest ta historia, zabrakło kierunku / puenty, albo nie wybrzmiało to należycie. Niemniej klimat, mimo wszystko, w moim odczuciu był całkiem niezły i muszę przyznać, że oglądało mi się dobrze.
6/10, całkiem nieźle. Dawno nie byłam w kinie na horrorze i chyba dość dawno horrorów nie oglądałam, mimo że kiedyś był to jeden z moich ulubionych gatunków filmowych. Przy tym filmie przypomniałam sobie czemu takie filmy lubiłam i czemu przestałam je namiętnie oglądać. Dodatkowo nie widziałam żadnej z poprzednich części cyklu i nie wiedziałam o czym będzie film.
Z plusów: mamy przyzwoity horror, z klasycznymi motywami, a postacie które mają nas straszyć faktycznie straszą.
Z minusów: aktorstwo średnie, a podkreślanie "osiągnięć" Warrenów odbierało klimat i wiarygodność. Ja wiem, że Warrenowie istnieli naprawdę, ale sorry, nie uwierzę, że byli takimi asami, co złapali wszystkie demony w Stanach.
tym razem niegroźny android
Taki sobie remake, trochę więcej się dzieje jak w oryginale, ale aktorzy dzieci słabsi, zakończenie gorsze.
Klimatu poprzednich filmów nie ma, ale i tak dobrze się oglądało. 6,5/10
A mi tam zawsze ten film się podobał. Niestety nie znam kontynuacji, jakoś nie trafiłem. Te cenobity zawsze mnie przerażały. Obejrzany chyba z dziesięć razy!
Detektywi Zakładnicy TVN
Dobrze, że sobie tu poczytałem komentarze. Już wiem czego nie będę w przyszłości oglądał. :) Na listę marsz!!! A Ice Cube’a jakoś nigdy za bardzo nie lubiałem.
Masakra jakaś!! Nie za bardzo to coś da się obejrzeć. Ja się jakoś swego czasu zmusiłem, odchorowałem to na zdrowiu psychicznym. Jakiś czas musiałem dochodzić do siebie. :)
Marlon Brando, Jane Fonda i Robert Redford – te trio aktorskie w obsadzie zachęciło mnie do obejrzenia klasycznego thrillera z 1966 roku (w którym to notabene mój tata się urodził). Muzyka Johna Barry’ego wyśmienita i doskonale pasuje do wydarzeń, które widz obserwuje podczas seansu. Jestem pod wrażeniem filmów Arthura Penna, jeszcze lepsze kino od "Bonniego i Clyde’a". Bardzo mnie wzruszyła i trzymała w napięciu końcowa scena na złomowisku, która trwała bite dwadzieścia minut. Tego nigdy nie zapomnę, albo przyjęć u Caldera w ogrodzie przy jego hacjendzie. Od takich produkcji nie sposób oderwać wzroku od monitora. Szkoda, że dzisiaj nie powstają tak dobre i zapadające w pamięć filmy, jak właśnie te stare. Teraz to się kręci filmy, w których alkohol, seks i wulgaryzmy są na porządku dziennym. Czyli się uwsteczniamy, schodzimy jako cywilizacja na przysłowiowe psy. Fajna jest też pierwsza scena z kradzieżą samochodów i wymianą opon, zupełnie jak w grach z serii "Grand Theft Auto" powstałej ponad 30 lat później. 8/10
Proszę czekać…