Widziałam w kinie przed premierą na przeglądzie technicznym (razem z ekipą pracowników), widziałam kilka razy w telewizji, a teraz odświeżyłam w kinie – wersję reżyserską, na maratonie. I nadal ten film robi absolutnie duże wrażenie. Byłam w szoku, że po tylu latach, znając film tak dobrze, sprawi mi taką dużą przyjemność oglądanie go.
Historię raczej wszyscy znamy i nie ma co tutaj szukać nowych treści, bo ta się nie zmieniła. Wizualnie film przepiękny, wart obejrzenia niezależnie od tego ile mamy lat.
Przyzwoity, ale nie wybitny. Trochę przydługawy, w moim odczuciu możnaby go spokojnie skrócić: ma sporo fragmentów które ani nie popychają akcji do przodu, ani nie budują napięcia/klimatu (szczególnie w środkowej części). Mimo tego mamy dobre zakończenie, odwrócenie akcji*, przyzwoicie zagrana główne role męskie (rola Leny mocno przeciętna).
SPOILERY
*Odwrócenie akcji – Okazuje się, że mordercą jest ktoś inny niż wskazywały na to wszystkie poszlaki.
Proszę czekać…