Szeryf Calder (Brando) nie jest jedyna osobą ścigającą zbiegłego więźnia Bubbera Reevesa (Redford). Lokalny potentat naftowy Val Rogers (E. G. Marshall) nie chce, by na jaw wyszedł romans jego syna Jasona z żoną Bubbera (Fonda). Na domiar złego w okolicy popełniono zbrodnię, a zbieg jest doskonała ofiarą dla rozsierdzonego tłumu nie zważającego na racjonalne przesłanki i dowody. Żona Caldera (Dickinson) także stara się przekonać męża, że nie musi on chronić życia Brubbera. Jednak szeryf Calder stoi na straży prawa i nie spocznie, dopóki nie powstrzyma fali przemocy, a winni nie staną przed obliczem sprawiedliwości. Anonimowy
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe
Marlon Brando, Jane Fonda i Robert Redford – te trio aktorskie w obsadzie zachęciło mnie do obejrzenia klasycznego thrillera z 1966 roku (w którym to notabene mój tata się urodził). Muzyka Johna Barry’ego wyśmienita i doskonale pasuje do wydarzeń, które widz obserwuje podczas seansu. Jestem pod wrażeniem filmów Arthura Penna, jeszcze lepsze kino od "Bonniego i Clyde’a". Bardzo mnie wzruszyła i trzymała w napięciu końcowa scena na złomowisku, która trwała bite dwadzieścia minut. Tego nigdy nie zapomnę, albo przyjęć u Caldera w ogrodzie przy jego hacjendzie. Od takich produkcji nie sposób oderwać wzroku od monitora. Szkoda, że dzisiaj nie powstają tak dobre i zapadające w pamięć filmy, jak właśnie te stare. Teraz to się kręci filmy, w których alkohol, seks i wulgaryzmy są na porządku dziennym. Czyli się uwsteczniamy, schodzimy jako cywilizacja na przysłowiowe psy. Fajna jest też pierwsza scena z kradzieżą samochodów i wymianą opon, zupełnie jak w grach z serii "Grand Theft Auto" powstałej ponad 30 lat później. 8/10