Asteroid City —
Wszystkiego spodziewałem się po tej wizycie na canneńskim festiwalu, ale nie tego. Nie spodziewałem się, że najlepszym filmem festiwalu okaże się ten ostatni. A że będzie to film Wesa Andersona…
przeczytaj recenzję
Anatomia upadku —
„Anatomy of a Fall” to zaskakująco dobre kino gatunkowe, które dzięki jednej roli staje się gęste do granic arcydzieła.
przeczytaj recenzję
Regentka —
„Firebrand” to jeden z tych filmów, które biorą nas z zaskoczenia. Mamy tak zwany wolny slot na festiwalu, więc rezerwujemy sobie seans bez większego sprawdzenia filmu.
przeczytaj recenzję
Strefa interesów —
Film pokazano z perspektywy oprawcy, tego zimnego zabójcy, który mieszkał przecież kilkadziesiąt metrów za obozową bramą.
przeczytaj recenzję