Ryk Godzilli jeszcze będzie mi się po nocach śnił, tylko pod tym względem jest to horror. Sam potwór w pełnym świetle wygląda beznadziejnie tanio, nie musi straszyć, ale żeby chociaż wyglądał groźnie, jak na potwora przystało. Ten drugi ze statuetki nie jest lepszy, no nie postarali się japończycy. Poza wyglądem oba są niezwykle "ludzkie" w ruchu / zachowaniu, równie dobrze mogły walczyć w stylu WWE i jakoś szczególnie by mnie to nie zaskoczyło.
Tylko Mechagodzilla jest okej.
Solidny film (szczególnie pod względem aktorstwa), ale jakoś mocno nie rusza. Zabrakło dramaturgii, może stawka tego wyścigu mogła być bardziej wyeksponowana, ponieważ nie zależało mi szczególnie żeby to główny bohater wygrał. Nikt nie wyjaśnił też (a może mi umknęło?) dlaczego te wszystkie mustangi miały zostać wymordowane.
Mi trochę przypominał pierwszą Mumię, mimo że magii było jak na lekarstwo, a do tego to jakiś inny podgatunek. Na pewno podobny jest ton – luźny, humorystyczny (i tutaj niewymagający emocjonalnie), tak samo postać odgrywana przez Grant’a Heslov’a. Ale cała obsada wypadła świetnie, rzadko się zdarza żebym polubił praktycznie wszystkich (od tonu odstawał tylko główny antagonista). Poza tym bardzo przyłożono się żeby wszystkie starcia (które są podstawą tego filmu) były efektownie zainscenizowane. Jak na PG-13 jest świetnie.
Proszę czekać…