Widoczki byłby świetne gdyby wyszła wersja w HD. Reżyser zbudował dobrą bazę pod film, różnorodność niespotykana jak na tamte lata, feminizm, a wszystko zepsuła (przynajmniej mi) mało charyzmatyczna główna bohaterka.
[SPOILER] Rzuca się też w oczy jak bardzo niecelna, wręcz kosmetyczna, jest broń palna w tym filmie. Nawet tuż na wprost siebie nie mogą trafić. [/SPOILER]
Widoczki byłby świetne gdyby wyszła wersja w HD. Reżyser zbudował dobrą bazę pod film, różnorodność niespotykana jak na tamte lata, feminizm, a wszystko zepsuła (przynajmniej mi) mało charyzmatyczna główna bohaterka.
[SPOILER] Rzuca się też w oczy jak bardzo niecelna, wręcz kosmetyczna, jest broń palna w tym filmie. Nawet tuż na wprost siebie nie mogą trafić. [/SPOILER]
Film tak bardzo niefilmowy że ledwo zasługuje na to miano. Wszystkie konwencje wyleciały przez okno i – oceniając po efekcie – słusznie!
Nie ma scenariusza, który w tym wypadku byłby próbą wciśnięcia życia w jakieś sztywne obramowanie. Zamiast tego historia opowiada się sama, a zakończenie możemy poznać dopiero na wikipedii.
Nie ma też aktorów i każdy "gra" samego siebie, co wcale nie wydaje mi się łatwiejszym zadaniem, a mimo to charyzma "Little Edie" dorównuje gwiazdom Hollywood.
Dla mnie pierwsza styczność z takim rodzajem dokumentu. Polecam.
Proszę czekać…