Emmanuelle na pewno wyróżnia się motywem przewodnim, ujęcia też są niezłe, jeśli chodzi o styl to erotyk z takiej wyższej półki. Natomiast fabuła.. cóż, priorytetem jest jak najwięcej pokazać, zamiast opowiedzieć. Nuda. A może po prostu przesłanie mi gdzieś uciekło?
Obiektywnie absolutnie przeciętny, trapiony wieloma problemami, ale.. mnie zainteresował. Historia napisała dobrą bazę pod scenariusz.
Wejście Jack’a Nicholson’a bardzo ożywia ten film. Pierwsze minuty – chociaż nudzą – to (w zamyśle reżysera?) stanowią kontrast dla późniejszej transformacji kobiet. Pomijając wstęp, nawet wciągnęła mnie ta historia. Nie wiedziałem w którą stronę to pójdzie, "nadchodzące zło" zwiastowane przez żonę redaktora intrygowało mroczniejszym tonem. [SPOILER] Szkoda, że finał był bliżej jakiegoś fantasy niż horroru. [/SPOILER]
[SPOILER] Tak samo zawiodłem się (chociaż podczas oglądania podświadomie) na przejściu z "kochamy Jack’a" do "musimy coś z nim zrobić". Sekwencja (śmierć i choroby) była za krótka żeby przynajmniej u mnie zmienić nastawienie, Jack jest zbyt charyzmatyczny. [/SPOILER]
Proszę czekać…