Erratum 2010

Michał prowadzi dostatnie, poukładane życie. Ma żonę, syna, ładne mieszkanie. Pracuje w dobrze prosperującym biurze rachunkowym. Trwają przygotowania do Pierwszej Komunii jego syna. Michał chciałby wziąć parę dni urlopu, jednak szef prosi, aby pojechał na Wybrzeże, do miasta z którego Michał pochodzi i odebrał sprowadzone ze… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 7 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tomasz Kot
jako Michał Bogusz
Ryszard Kotys
jako Ojciec Michała
Tomasz Radawiec
jako Zbyszek
Janusz Michałowski
jako Policjant
Karina Kunkiewicz
jako Magda, żona Michała
Jerzy Rogalski
jako Nawrocki
Jerzy Matula
jako Leśniczy
Michał Bieroński
jako Krzyś, syn Michała
Władysław Barański
jako Antoni Michalak
Janusz Chabior
jako Syn Antoniego Michalaka
Dorota Pomykała
jako Kierowniczka noclegowni
Grażyna Krukówna
jako Pielęgniarka

Fabuła

Michał prowadzi dostatnie, poukładane życie. Ma żonę, syna, ładne mieszkanie. Pracuje w dobrze prosperującym biurze rachunkowym. Trwają przygotowania do Pierwszej Komunii jego syna. Michał chciałby wziąć parę dni urlopu, jednak szef prosi, aby pojechał na Wybrzeże, do miasta z którego Michał pochodzi i odebrał sprowadzone ze Stanów auto. Choć jest mu to nie na rękę, Michał wykonuje polecenie. Chce jak najszybciej załatwić sprawę, ale na miejscu wydarza się coś, co oddala moment powrotu... opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
krew, pogrzeb, przyjaźń, zwłoki zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2011-04-08 (kino), 2010-10-10 (świat), 2011-10-19 (dvd)
Dystrybutor
Best Film
Kraj produkcji
Polska
Czas trwania
90 minut
Budżet
1 354 000 PLN

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Pierwszy krok 8
  • 2011-05-04
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery W powszechnym mniemaniu współczesne polskie kino jest średnio wykształconym grajdołkiem, który bez zbytniej przesady można podzielić na dwie części; jedna z nich to cała bateria komedii romantycznych, tworzonych na jedno kopyto, z tym samym garniturem gwiazd i podobnym schematem fabularnym. Do drugiej wrzucamy natomiast wszelkiego rodzaju adaptacje lektur, napuszone widowiska historyczne i „ambitne” projekty, których nie ogląda pies z kulawą nogą. Nie da się ukryć, iż w takiej konstatacji jest wiele prawdy, absurdem jest jednak stwierdzenie jednej z dziennikarek, iż to dobrze, że polskie kino nie jeździ na duże festiwale, ponieważ nie będziemy musieli się wstydzić jego przaśności.

Tego typu głosy z pewnością znajdą wielu zwolenników, jednak są wyjątkowo niesprawiedliwe; negują bowiem liczne przykłady pokazujące, iż w naszym kraju zmienia się podejście do kina, a sami twórcy nie pozostają głusi na światowe trendy. Dochodzi tutaj do groteskowej wręcz sytuacji, w której narzekamy na miałkość polskiego kina, ale gdy wreszcie pojawi się coś nowego, świeżego, innego – zostaje to przeoczone lub określone jako dziwadło. Dom Zły kusił duszną, mroczną atmosferą; Wojna polsko-ruska zaskakiwała zabawą formalną i podejściem do relacji na linii film-literatura-autor, zaś tegoroczna Sala samobójców (przy całym moim sceptycznym nastawieniu do tego filmu) sięgnęła po rzadko spotykaną w naszym kinie strategię łączenia animacji i live-action. Owszem, nie jest tego wiele – ale też nie na tyle mało, by to zignorować.

Erratum Marka Lechkiego dobrze wpisuje się w tę linię, choć w sposób nieco odmienny. Jeśli przyjąć, że Sala samobójców wyrosła w pewien sposób z amerykańskiego (czy też zachodniego) modelu kina, o tyle źródeł inspiracji Erratum szukałbym raczej na wschodzie, w twórczości reżyserów z nurtu nowego kina rosyjskiego, zwłaszcza Zvyagintseva. Tak samo bowiem jak filmy Rosjanina, obraz Lechkiego dotyczy powrotów; w tym przypadku dokonuje ich Michał, znakomicie zagrany przez Tomasza Kota. Początkowe plany bohatera – krótki wypad do rodzinnego miasta po samochód szefa, bez dłuższych postojów i spotkań – szybko przeradzają się w coś poważniejszego, kiedy Michał przypadkowo potrąca bezdomnego. W pierwszym impulsie ucieka z miejsca wypadku, ale niedługo potem wraca, zapoczątkowując tym samym proces ponownego odkrywania tego, co niegdyś odrzucił i od czego się odciął. Bezsensowny z pozoru upór, by odkryć tożsamość potrąconego staje się jednocześnie katalizatorem; wraz z zagłębianiem się w historię życia kloszarda, Michał coraz wyraźniej widzi zaniedbania jakich się dopuścił, a widz dostrzega kolejne rysy, jakie pojawiają się na wizerunku ułożonego, spełnionego finansowo i rodzinnie mężczyzny. Bohater wstępuje na drogę, na końcu, której leży poznanie własnej tożsamości, zaś jej etapy znaczą spotkania z kolejnymi postaciami: policjantem, przyjacielem z dzieciństwa (odkrywającym niespełnienie muzyczne Michała), mechanikiem czy wreszcie z ojcem, z którym konfrontuje swoje życie, odrzucone marzenia, poczucie samotności, dzielone przez obydwu mężczyzn.

Film operuje bardzo skromnymi środkami, brak tu wydarzeń fabularnych, które wstrząsałyby widzem. Zamiast tego reżyser proponuje powolny rytm, gdzie kolejne zdarzenia splatają się w konsekwentny łańcuch, a żadnego z nich nie można uznać za kluczowe czy decydujące. Na ekranie roi się od emocji, niekiedy bardzo skrajnych, niejednoznacznych, jednak nie zostają one wypowiedziane wprost czy ubrane w słowa; uwolnione zostają w najmniej oczekiwanych momentach, poprzez ciąg mocnych, czasem zabawnych, niekiedy znów nieco melodramatycznych gestów. Takie rozwiązanie nie każdemu przypadnie do gustu, podobnie jak ów niespieszny rytm oraz bazowanie na atmosferze i obrazach, bardziej niż na wydarzeniach. Przekłada się to zresztą na sposób, w jaki odbieramy bohatera: obserwując go, nie wiemy dokładnie co dzieje się w jego wnętrzu, jak przedstawia się proces jego ponownego odkrywania siebie – widzimy tylko pewne zewnętrzne przejawy, ujawniające się w prozaicznych czynnościach, jak próby odetkania spływu w wannie czy przypatrywanie się płonącej wieży obserwacyjnej. W obrazach tych nie ma wielkiej nostalgii, tęsknoty za przeszłością – ta jest wszak zamkniętym rozdziałem, do którego nie ma powrotu. Bardziej, niż na rozpamiętywaniu przeszłości, bohater koncentruje się na uświadomieniu sobie własnych błędów i próbie zbudowania ponownej więzi z tym, co zostało odseparowane. Nie zawsze jest to łatwe – także od strony filmowej: reżyserowi niekiedy zdarza się używać nieco nachalnej symboliki (oczyszczająca wartość wody i ognia czy też wyjątkowo sztucznie wyglądająca scena z łabędziem sunącym nad bezkresnymi polami) jednak w ogólnym rozrachunku nie psują one odbioru, ani nie przekształcają filmu w kicz. Spora w tym zresztą zasługa aktorów: wspomnianego Tomasza Kota oraz Ryszarda Kotysa, wcielającego się w postać ojca. Ich spotkania są mieszaniną rozczarowania, gniewu i chęci odbudowania więzi, którą obaj aktorzy doskonale oddają. Kot w roli nieco wycofanego Michała jest znakomity, oddaje powolny proces odbudowy tożsamości bohatera w sposób bardzo wyraźny, lecz za razem pozbawiony nadmiernej ekspresji. Kotys z kolei ma wręcz wymalowany na twarzy potworny smutek i samotność; znakomicie pokazuje nastrój człowieka, który czuje się porzucony i pragnie odmiany, lecz jednocześnie potrafi się śmiać z codziennych, małych radości. Finał filmu ma w sobie coś niezwykle mocnego, a zarazem skromnego: to, co było niewyrażalne poprzez słowa, znajduje ujście w prostym geście. Zakończenie pozostaje niejednoznaczne, lecz pierwszy krok został uczyniony, rachunek sumienia sporządzony. Teraz trzeba iść dalej.

Erratum Lechkiego to film specyficzny, zarówno pod względem fabularnym, jak i formalnym. Nie ujawnia wszystkiego, co w nim drzemie, jest w pewien sposób skryty, tak jak główny bohater. Jednak dla piękna obrazów i nastroju warto się z filmem zapoznać. Nawet, jeśli nie jest to najlepszy polski obraz ostatnich lat uważam, że Lechki nie ma się czego wstydzić.

0 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

Reżyser o filmie — Bohater wyrwany z codzienności Erratum to film, który narodził się z formy. Najpierw pojawiały się obrazy - impresyjne, rozostrzone, chropowate. Później z tych obrazów zaczęła wyłaniać się historia. Młody człowiek chodzący po mieście, z którego nie może wyjechać. Niebawem stało się jasne, dlaczego nie może tego miasta opuścić. Dlaczego tu przyjachał. Kim jest i... zobacz więcej

Komentarze 10

i_darek1x 2011-10-15 3

Kiepski ! – Nuda,nuda i jeszcze raz nuda!

juskowiak 2011-10-09 9

Rewelacyjny! – Moim zdaniem po latach dwudziestu, trzydziestu, gdy bedzie sie mowiło o najlepszych, najwartosciowszych filmach tych obecnych czasow, to – nie boje sie napisac – Dzieło bedzie wymieniane w pierwszym rzędzie. Wspaniały i poruszający, prosty i zarazem niebanalny. Erratum przywrócilo mi wiarę w polskie kino. Rzadko ,w ogóle nie tylko w Polsce, mozna trafić na takie perełki. Klimat wciaga odpoczątku. Nie jest to łatwy film. Momentami męczy widza, żeby później uwieśc.
Brawo dla reżysera za to, że nie szukal prostych recept. Ostatnia scena kapitalna!! Olbrzymi szacunek za cudowne zdjęcia. Najlepsza rola Kota w całej karierze. lepsza od roli Ryśka Riedla! Dobrze wypadł Kotrys.

Wielkie brawa! Polskie kino potrafi być wielkie!!!

9/10

Zobacz wszystkie 7 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
juskowiak juskowiak 2011-10-09 9

Jakby komuś sie spodobala piosenka z napisow końcowych, oto link:

http://www.youtube.com/watch?v=3XWmqg4VcLw

Film kręcono we Wroclawiu, a nie w Szczecinie :)
Twórców nie bylo stać na Szczecin. Śmieszny budżet 1 350 tys zlotych. Osiem lat zbierali pieniadze.

http://www.mmwroclaw.pl/366448/2011/4/6/wroclaw-udawal-szczecin-premiera-erratum-marka-lechkiego?category=news

Dziwne to wszystko. W jakim my kraju zyjemy?

Redox juskowiak 2011-10-09

Czytałem gdzieś, że to takie "Garden State" made in Poland. Lubię takie klimaty, więc pewnie niedługo zobaczę film.

juskowiak juskowiak 2011-10-09 9

Bardzo lubię Graden Statei Last kiss. To moje ulubione filmy.
Czy podobne? Nie jestem do konca przekonany. Wiem jedno: Erratum to perełka :)

Beznickowy juskowiak 2011-11-19 8

Można powiedzieć, że dosyć podobna tematyka. Tutaj też wraca mężczyzna na stare śmieci (tyle że już posiadający własną rodzinę) po latach nieobecności i też ma problem z komunikacją ze swoim ojcem.

Klimat też "Erratum" też nieco podobny do "Garden State" – melancholijny, powolna narracja, ale "Garden State" posiadał całkiem sporo komicznych scen, w "Erratum" takich nie zobaczymy.

8/10

juskowiak juskowiak 2011-11-22 9

Nic dodać, nic ująć.

modelka juskowiak 2012-07-25 7

No Michal tez ma rodzine, wlasnie ojca ma zaprosic na komunie syna. Sam film ciekawy, choc momentami nudzi. Trzeba czuc ta mentalnosc, ten klimat. Nie jest to komedia, dlatego moze miec zle opinie, bo Polacy wola sie smiac niz poznawac prawde o sobie i innych. Ale takie historie warto znac. Film warty poznania, choc moze do niego nie wroce, ale dobrze ze obejrzalam. Tomasz Kot rewelacyjny, nie znalam go od tej strony aktorskiej tak jak i Kotrys. Ten film do latwych i przyjemnych nie nalezy.

TVpiotrek juskowiak 2012-09-11 10

No a ludzie pobierają filmy z neta a rzadko kiedy kupią, rozumiem pobrać żeby sprawdzić i jak dobre to kupić. Sam mam ponad 300 oryginalnych DVD i 16 BD.

TVpiotrek 2011-10-07 10

Świetny film! – 10/10!

Współtworzą