Od 1971 roku w okolicach miasta Teksas znaleziono ciała 61 kobiet. Miejscowy detektyw-służbista Mike Sounder (Sam Worthington) i jego partner z Nowego Jorku Burian Heigh (Jeffrey Dean Morgan) rozpracowują sprawę sadystycznego, seryjnego mordercy, który okrutnie okalecza swe ofiary, a potem porzuca ich ciała na pobliskich bagnach. Śledztwo jest bardzo trudne, a przeciwnik sprytny. Wygląda na to, że kolejna ofiarą ma być podopieczna Briana, nastoletnia Anne (Chloë Grace Moretz), która znika nagle bez śladu. Detektywi rozpoczynają wyścig z czasem. opis dystrybutora
dla mnie ok, ciekawy mroczny klimat – Film mi się spodobał, zaciekawił i wciągnął. Fajnie mi się go oglądało i byłam zadowolona. Ma fajny, mroczny i tajemniczy klimat, który mi odpowiada i intryguje. Ma ciekawą obsadę, która dużo wnosi do filmu i jest jego ozdobą- porywczy Sam Worthington i męski Jeffrey Dean Morgan (który wiecznie myli mi się z Javier’em Bardem). "Dobrzy" bohaterowie są lepiej zaakcentowani, złe postacie nie są zbyt charyzmatyczne, (choć ten gostek z tatuażami trochę przeraża).
7/10. Możliwe, że bardziej utalentowany reżyser wydobyłby z filmu więcej, bo i takie opinie słyszałam, o niewykorzystanym potencjale, ale dla mnie było ok, podobało mi się to co zobaczyłam.
Gdzie był scenarzysta? – Dawno nie widziałem tak marnego scenariusza. To wszystko się rozłazi, irytuje, jest sztuczne i płaskie. Bohaterowie zachowują się raz irracjonalnie, raz az do bolu przewidywalnie. Fatalne dialogi.
Dobre zdjęcia, bardzo dobra obsada, niezle zdjecia – wykonanie bardzo marne. Widac, ze pani rezyser zajmowala sie jeduynie marnymi serialami. zadanie przeroslo ją i nie wróżę jej przyszłości.
4/10
Pozostałe
Fabuła i tematyka w moim guście, ale realizacja całości mnie odrzuciła. Wytrzymałem 30 minut, typując mordercę. Przewinąłem na koniec i nie pomyliłem się ;-)