W przeznaczonym do zamknięcia szpitalu jedna z sióstr myli preparaty i doprowadza do śmierci pacjenta. Nie chcąc niszczyć sobie karier, wszyscy obecni na sali tuszują sprawę. Jakiś czas później do szpitala przywieziony zostaje pacjent cierpiący na nieznaną chorobę. Od tej chwili rozpoczyna się koszmar, którego ofiarami padają wszyscy zamieszani w oszustwo. Asmodeusz
szmira – Za bardzo nie wiadomo o co chodzi, wszyscy latają i ulewa się z nich zielona glutopodobna ciecz. Bardzo się wymęczyłem oglądając to dzieło.
Mocny kawałek kina, aczkolwiek nie polecam tego filmu wszystkim pipolowatym, którzy zachwycają się amerykańskimi produkcjami – tacy na bank uznają to za szmirę i na pewno nie docenią doskonałego scenariusza (podpowiem, że tytułowa "infekcja" nie jest tym, czym może się pozornie wydawać) oraz klasycznie budowanego nastroju, bo będą się rozglądać za robionymi komputerowo potworami. Jest to ewidentnie pozycja obowiązkowa dla wielbicieli "Ringu", "Yu-On", albo "Shutter" :-)
> Sabazios o 2007-12-30 19:26:08 napisał:
>
> Mocny kawałek kina, aczkolwiek nie polecam tego filmu wszystkim pipolowatym,
> którzy zachwycają się amerykańskimi produkcjami – tacy na bank uznają to za
> szmirę i na pewno nie docenią doskonałego scenariusza (podpowiem, że
> tytułowa "infekcja" nie jest tym, czym może się pozornie wydawać) oraz
> klasycznie budowanego nastroju, bo będą się rozglądać za robionymi
> komputerowo potworami. Jest to ewidentnie pozycja obowiązkowa dla wielbicieli
> "Ringu", "Yu-On", albo "Shutter" :-)
film rzeczywiście nie jest taki zły , ale porównywanie go z "Ring", "Yu-On", albo "Shutter" jest w najwyższym stopniu nieuprawnione……..bo infekcja naprawdę prezentuje sie marnie przy tych filmach…………… dla chętnych , żadna rewelacja
> Sabazios o 2007-12-30 19:26 napisał:
> Mocny kawałek kina, aczkolwiek nie polecam tego filmu wszystkim pipolowatym,
> którzy zachwycają się amerykańskimi produkcjami – tacy na bank uznają to za
> szmirę i na pewno nie docenią doskonałego scenariusza (podpowiem, że tytułowa
> "infekcja" nie jest tym, czym może się pozornie wydawać) oraz klasycznie
> budowanego nastroju, bo będą się rozglądać za robionymi komputerowo potworami.
> Jest to ewidentnie pozycja obowiązkowa dla wielbicieli "Ringu", "Yu-On", albo
> "Shutter" :-)
Absolutnie się zgadzam z Sabazios. Wg mnie ten film, to kolejny dowód na wyższość azjatyckich horrorów nad amerykańskimi. Przez prawie cały film wyraźnie czuć napięcie i chociaż czasem jest to przekombinowane, jak np. muzyka która wskazuje, że zaraz coś się zdarzy, a w rzeczywistości nie dzieje się nic strasznego, to zdecydowanie przyjemniej się tego typu produkcje ogląda, niż amerykańskie, powielane produkcje. Jak napisał autor cytowanego przeze mnie postu, jeśli ktoś lubi azjatyckie kino grozy, ta pozycja jest na pewno warta obejrzenia. Nie mniej jednak, trzeba przyznać, że na tle w/w tytułów, Kansen wypada trochę słabiej. 7/10.
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe
4/10 – Bardzo słaby film. Kiepske efekty, słabi aktorzy i praktycznie brak napięcia. Nie polecam.