Podróż do raju 2008

Paraiso Travel

Para 18-latków z Kolumbii decyduje się na nielegalną emigrację do USA. Po pełnej niebezpieczeństw podróży chłopak gubi się w Nowym Jorku.

Obsada Zobacz pełną obsadę

John Leguizamo
jako Roger Pena
Ana de la Reguera
jako Milagros
Jesús Ochoa
jako Kierowca
Chiko Mendez
jako Sympatyczny gitarzysta
Germán Jaramillo
jako Pan Hernan
Alina Lozano
jako Patricia
Vicky Rueda
jako Calena
Bob Weston
jako Policjant
Aldemar Correa
jako Marlon
Angelica Blandon
jako Królowa

Fabuła

Reina, młoda, uwodzicielska kobieta z Medellin postanawia zrobić karierę w Nowym Jorku. Marlon, młody mężczyzna, zakochuje się w zbuntowanej nastolatce. Zaplątany w sieci jej fantazji, podąża na oślep za jej pragnieniami. Prowadzeni chęcią spełnienia swoich marzeń, jako nielegalni imigranci docierają oni do Nowego Jorku. Marlon jest gotów na wszystko, aby zdobyć swoja miłość, swoją Reinę. Napędzany siła uczucia jest gotów przejść przez piekło, żeby ją znaleźć. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Romans
Słowa kluczowe
restauracja, relacja chłopak-dziewczyna, rozmowa telefoniczna, zagubienie zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-11-12 (kino), 2008-01-18 (świat)
Dystrybutor
Art-House
Kraj produkcji
Kolumbia, USA
Czas trwania
USA: 116 min / 110 minut
Budżet
4 500 000 USD

Recenzje

Fajny komediodramat o parze nastolatków, którym zamarzyło się życie w USA. Pomimo sączącego się miejscami z ekranu bajkowego banału, ogląda się bardzo dobrze. 7
  • 2018-05-25
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Szczęśliwego Nowego Jorku

Fajny komediodramat o parze 18-letnich kretynów z Kolumbii, którym zamarzyło się życie w Hameryce. Historię oglądamy z punktu widzenia Marlona (Aldemar Correa), który - zakochany na zabój w pięknej Reinie (Angelica Blandon) - daje jej się namówić na nielegalną emigrację do Stanów. Zaraz po przyjeździe do Nowego Jorku nieznający ani słowa po angielsku idiota gubi się w miejskiej dżungli i nie potrafi wrócić do hostelu, w którym zatrzymał się ze swoją "królową"... Śledzimy więc jego tułaczkę po najbardziej zakazanych rejonach latynoskiego odpowiednika Greenpointu. Jednocześnie, w retrospekcjach Marlona widzimy kolejne etapy gehenny, którą para musiała przejść, aby dotrzeć "na nielegalu" z rodzinnej Kolumbii do USA.

Gdzie tu więc elementy komediowe? Zwłaszcza że na portalach filmowych film ma przypisane gatunki "dramat" lub "melodramat"? Otóż - nie wiem, czy całkiem zgodnie z intencją twórców - głupota Marlona jest tak powalająca, że kolejne nieszczęścia, które go spotykają w Nowym Jorku, począwszy od kretyńskiego zagubienia się, są nieodparcie śmieszne i stanowią jeden z jaśniejszych punktów tego obrazu.

Co jeszcze na plus? Naprawdę mocna (i tym razem na pewno na serio) jest część przedstawiająca podróż (która kosztuje niektórych gigantyczną jak na warunki kolumbijskie kwotę 3000 dolarów, a innych - życie). Ten fragment przypomniał mi inny film o nielegalnych emigrantach (tym razem z Afryki) - o rok wcześniejszy 14 kilometrów, który gorąco polecam. Dobre jest też, zaskakująco nieoczywiste według mnie, zakończenie. No i wreszcie jakoś fajnie jest zobaczyć, że nie tylko polscy emigranci w Stanach to w dużej mierze stado odpadów atomowych.

A co nie zagrało? Elementy melodramatyczne, które też są w filmie obecne pod postacią pięknej nowej znajomej, Milagros (Ana de la Reguera), są strasznie banalne, podobnie jak bajkowa "kariera" naszego wiejskiego głupka. Prosto z baśni Disneya twórcy wyjęli też stado "dobrych wróżek", które Marlon co i rusz napotyka na swej drodze. Wreszcie, strasznie wkurzało mnie, że naszego niby nastoletniego bohatera grał dorosły 25-letni facet (a aktorka grająca Reinę miała wręcz lat 28!). Może gdyby w roli tej występował ktoś w odpowiednim do scenariuszowych deklaracji wieku, głupota jego postępowania nie byłaby aż tak rażąca dla widza.

Pomimo sączącego się miejscami z ekranu bajkowego banału, film oglądało mi się bardzo dobrze i polecam go ludziom zainteresowanym tematem nielegalnej emigracji lub po prostu tym, którzy mają ochotę obejrzeć niezły dramat z elementami (niezamierzenie?) komediowymi. A jeśli ktoś lubi w dodatku prostackie melodramaty, to wręcz pozycja obowiązkowa. Ode mnie ocena 7.5/10.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą