Porto 2016

Jake (Anton Yelchin) i Mati (Lucie Lucas) to dwoje outsiderów mieszkających w portugalskim Porto, między którymi doszło kiedyś do intymnego, ale krótkiego kontaktu. On - samotnik pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, ona - studentka z Francji, przebywająca za granicą, związana ze swoim profesorem. Pewnego dnia tych dwoje zwraca… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 11 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Anton Yelchin
jako Jake Kleeman
Lucie Lucas
jako Mati Vargnier
Paulo Calatré
jako João Monteiro Oliveira
Françoise Lebrun
jako Matka
Aude Pépin
jako Alice

Fabuła

Jake (Anton Yelchin) i Mati (Lucie Lucas) to dwoje outsiderów mieszkających w portugalskim Porto, między którymi doszło kiedyś do intymnego, ale krótkiego kontaktu. On - samotnik pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, ona - studentka z Francji, przebywająca za granicą, związana ze swoim profesorem. Pewnego dnia tych dwoje zwraca na siebie uwagę - po raz pierwszy na stanowisku archeologicznym, potem na dworcu kolejowym i w kawiarni. I to właśnie tam Jake zbiera się na odwagę, by porozmawiać z Mati. Para rozpoczyna swoją beztroską jednonocną znajomość. Po latach przyglądamy się temu doświadczeniu poprzez pryzmat przeżyć Mati oraz Jake'a, którym nadal towarzyszą wspomnienia tamtej nocy. Przesuwające się to w przód, to w tył ramy czasowe oraz poszerzający się i zwężający wizualny plan filmu ukazują głębię tego zaskakującego spotkania. W konsekwencji wciągają nas w tę jedną niezapomnianą noc, kiedy to Mati i Jake zupełnie przez przypadek odkrywają miłość i pożądanie, których się nie spodziewali. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Romans

Szczegóły

Premiera
2017-04-21 (kino), 2016-09-19 (świat)
Wytwórnia
Bando à Parte
Gladys Glover
Salem Street Entertainment zobacz więcej
Kraj produkcji
Portugalia, Francja, USA, Polska
Inne tytuły
Porto, Mon Amour (tytuł roboczy)
Czas trwania
76 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

To intymna historia niekoniecznie miłosna, ale o miłości. Szczerości i bliskości nie jeden film może Porto pozazdrościć. 7

Ukuło się już pojęcie kino Sundancowe, które musi robić kilka rzeczy. Po pierwsze - być skromne i półsłówkami, w zintegrowany sposób zaciekawiać nas, bez odpalania racy. Po drugie, być z kamerą tak blisko, że czujemy oddech i puls bohaterów, którzy najczęściej dużo chodzą, ale nie mają określonego celu. Jest to też kino estetycznie pewne siebie, obserwujące z wnikliwością, ale bez pouczenia czy nagany, społeczeństwo obecnych 30 -latków. Jest na to przepis, ale tak naprawdę by zrobić dobre kino Sundansowe, trzeba przepis przeczytać, wyrzucić i być autorskim. Tak też jest z Porto, które jest sensualną i intymną próbą znalezienia odpowiedzi, kiedy wiadomo że tym razem to naprawdę miłość.

Jedno miasto, wielu ludzi, ale akurat oni wpadli na siebie. Anton i Lucie spotykają się oraz zachowują jak gdyby, stęsknieni za sobą kochankowie, zobaczyli się po wielu latach. Jak u Cortazara - _Chodziliśmy nie szukając się, ale wiedząc, że chodzimy po to, żeby się znaleźć._ Widzą się po raz pierwszy i tak bardzo pragną siebie, a potem pragną by rzeczywistość wyglądała jak w filmie. Mamy trzy perspektywy. Jego, jej i ich, a właściwie trzy rozwiązania tej sytuacji, trzy różne scenariusze.

Jedno miasto, wielu ludzi, ale akurat oni wpadli na siebie. Anton i Lucie spotykają się oraz zachowują jak gdyby, stęsknieni za sobą kochankowie, zobaczyli się po wielu latach. Jak u Cortazara - _Chodziliśmy nie szukając się, ale wiedząc, że chodzimy po to, żeby się znaleźć._ Widzą się po raz pierwszy i tak bardzo pragną siebie, a potem pragną by rzeczywistość wyglądała jak w filmie. Mamy trzy perspektywy. Jego, jej i ich, a właściwie trzy rozwiązania tej sytuacji, trzy różne scenariusze.

Czuwający nad tym producent Jarmusch tchnął nastrój swoich życiowych nomadów, którzy dużo chodzą i poszukują, z apetytem i ekscentryzmem, ale też nie dla celu, lecz drogi. Chwilami to Porto prócz kina drogi, dla jednych ckliwego, dla drugich z krwią pompowaną do serca, jest jakąś zagubioną perełką Francuskiej Nowej Fali. Jest nastój przypadkowości, improwizacji, braku psychologicznej konsekwencji. Jednak czasami bohaterom lepiej idzie niemówienie, niż mówienie, gdyż tworzenie wrażenia, że to dzieje się na żywo sprawia, że niektóre ich dialogi są infantylne i ckliwe przesadnie, lecz to też wpisuje się w konwencję przeszerego kina, antyhollywodzkiego. Znowu pojawia się magia i porozumienie bez słów, niczym w Like Crazy i nie tylko stworzony do ról nadwrażliwców Anton Yelchin prowokuje do zestawienia tych filmów ze sobą. Mniej znaczy więcej, a o tym co się dzieje lub zmienia pomiędzy bliskimi osobami decydują setne sekundy i niuanse, na których ten film i życie jest zbudowane. Porto nie ma zamiaru być prawdziwsze od rzeczywistości, a pokazać że magia to niekoniecznie zaklęcia i filmy o czarodziejach, a porozumienie między dwoma osobami.

Ten film do szaleństwa opowiada o normalności i jej przyjemnym (nie zawsze) zaburzeniu uczuciem, a raczej jego wstydliwym początkiem. Po Porto ma się rumieńce i tym razem nie chodzi o to wzmocnione wino, tylko kino.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Był to ostatni film, w którym wystąpił na planie Anton Yelchin. zobacz więcej

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą