WCZORAJ NA TVP2 OGLĄDAŁEM "PORA UMIERAĆ" Z DANUTĄ SZAFLARSKĄ W ROLI GŁÓWNEJ(spoiler!)
Przedtem nie miałem okazji nigdzie go zobaczyć, z tym większą przyjemnością stwierdzam,że polskie kino nie umarło. 91-letnia w czasie kręcenia obrazu(2006) Pani Szaflarska,dała zniewalający popis znakomitego aktorstwa z pełną gamą uczuć od filuternej radości do głębokiego smutku. Staruszka mieszkająca w starej, drewnianej willi,odpierająca ataki nachalnych amatorów na dom, w zasadzie opuszczona przez bezdusznego syna(Globisz),który też chce przehandlować miejsce swego urodzenia, zachowuje pogodę ducha, chociaż podszytą goryczą życia bez najbliższych, co rekompensują jej rozbrykane dzieciaki z pobliskiego ośrodka i stary druh pies. Z nim przeważnie bohaterka toczy swoje "dialogi", znakomita jest też scena jej rozmowy z buszującym po balkonie willi chłopcem o ksywie "Dostojewski", zaciągającym "warśiawskym" slangiem, ni to złodziejaszkiem, ni to zabawnym łobuziakiem. Piękne, czarno-białe zdjęcia podkreślają świat na granicy jawy i wspomnień, albowiem bohaterka często wraca do przeszłości i widzi oczyma wyobraźni dawne, piękne, ale już minione chwile swego długiego żywota. Wspaniały ogród przypomina zapomniany Eden z opuszczoną lokatorką chylącego się ku upadkowi domostwa. Starsza pani robi handlarzom psikusa i przekazuje willę jako dar wymienionemu ośrodkowi. Rozkrzyczana dzieciarnia zajmuje pokoje, a rezydentka mieszka sobie na górze ze swym ukochanym psem. Pewnego ranka wychowanek ośrodka puka z herbatą,pies opiera się o kolana pani, ale ona już nie dokazuje, tkwi w bezruchu. Długa,przejmująca scena i rozumiemy, że starsza pani umarła. Mówi zza kadru o niebie i najbardziej żałuje, iż jej czworonożny towarzysz zostanie sam. Odpływamy kamerą z Edenu, oddalająca się gęstwina drzew.Koniec. Ogromne dzięki dla Wielkiej Mistrzyni aktorstwa, Pani Danuty Szaflarskiej!