Najważniejszy dla widza, który obejrzy ten film po pięćdziesięciu latach od jego premiery, jest fakt, że jest to w dalszym ciągu obraz żywy i interesujący.
przeczytaj recenzję
Choć trzecia część cyklu przeznaczona jest dla starszego widza, to – podobnie jak w przypadku ekranizacji powieści o Belle Swan – trudno oprzeć się wrażeniu, że została stworzona z myślą o fanach.
przeczytaj recenzję
„Marzenie” ma wydźwięk jednoznacznie antypolski. A jednak na tle innych sowieckich produkcji tego okresu zaskakuje pozytywnie, głównie dbałością o psychologiczny realizm postaci.
przeczytaj recenzję
„W cieniu chwały” zawodzi. Gołym okiem widać, że nawet powtarzanie na swój sposób sprawdzonej recepty z kilku innych filmów o gliniarzach tu na niewiele się zdaje i nie pomaga wyratować się od klęski.
przeczytaj recenzję
Powstał film, którego akcja toczy się leniwie przez ponad półtorej godziny, by w końcówce doznać nagłego przyspieszenia i doprowadzić do tragicznego, symbolicznego finału. Jak to w Rosji!
przeczytaj recenzję
„Pion” zawdzięcza swoją sławę nie tylko udziałowi w nim Wysockiego. Mimo minimalistycznej formy – a może właśnie dzięki niej – obraz Goworuchina i Durowa nabrał uniwersalistycznego charakteru.
przeczytaj recenzję
Z bliżej niewiadomych powodów scenarzysta na koniec rezygnuje całkowicie z tego, co w filmie było najlepsze, czyli z interakcji między światem realnym i bajkowym.
przeczytaj recenzję
Gus van Sant był na fali wznoszącej i nie schodził z niej od dłuższego czasu. Ale „Obywatel Milk” to spadek formy. Nie jest to film tak świetny, jak go w każdej recenzji malują.
przeczytaj recenzję