Opowiedz mi o deszczu —
„Opowiedz mi o deszczu” wprawia w pogodny nastrój i broni się przed serwowaniem życiowych porad rodem z pośledniego poradnika psychologicznego, ale w zamian oferuje niewiele poza wysilonym optymizmem.
przeczytaj recenzję
Australia —
„Australia” to także zachwyt magią kina, jego siłą i ogromem. Warto zaznaczyć, że film Luhrmanna jest po prostu piękny wizualnie, epicki, uderzający.
przeczytaj recenzję
XIII. Trinadtsat mesyatsev —
„Trzynaście miesięcy” Nojabriewa to ukraiński dramat psychologiczno-kryminalny, w którym główne role grają Rosjanie. I chociaż trudno dzieło to zaliczyć do wybitnych, to jednak zasługuje na uwagę.
przeczytaj recenzję
Pocałunek o północy —
Jeżeli spojrzeć na „Pocałunek o północy” przez pryzmat tylko i wyłącznie komedii romantycznej, na pewno obraz zyska na znaczeniu, bo opiera się schematowi.
przeczytaj recenzję
Vrag nomer odin —
Kirienko zapisał na swoje konto kolejny nieszablonowy melodramat, w którym znacznie ważniejszy od szokowania i przełamywania obyczajowego tabu jest ból związany z niemożnością spełnienia.
przeczytaj recenzję
Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia —
Film Mike’a Leigha to nie tyle pochwała pozytywnego spojrzenia na rzeczywistość, ale podszyta goryczą obserwacja życia wraz z jego wzlotami i upadkami. Bardzo trafna i przekonująca, należy dodać.
przeczytaj recenzję
Indygo —
„Indygo” Romana Prygunowa to obraz wyjątkowo nieudany – thriller fantastyczny całkowicie pozbawiony suspensu, w którym fantastykę serwuje nam się jedynie w domyśle.
przeczytaj recenzję
Kamienna głowa —
Nie wszystko w tym obrazie zasługuje na potępienie. Nieźle prezentuje się ścieżka dźwiękowa, godnych uwagi jest także kilka ról aktorskich.
przeczytaj recenzję
Wielki Stach —
Jeśli po nowym dziełku Roba Schneidera spodziewacie się podobnych klimatów jak w poprzednich jego filmach, nie zawiedziecie się – w „Big Stan” jest tak samo głupio i mało śmiesznie.
przeczytaj recenzję