Nieporadność twórców ma tuszować udawanie, że mieli zamiar pokazać coś ambitniejszego niż wynikałoby to z treści filmu. Liczą, że samo nazwisko cenionego pisarza na plakacie pozwoli zarobić im krocie.
przeczytaj recenzję
Jest jedna rzecz naprawdę zabawna w związku z tym filmem. Najśmieszniejsze jest bowiem to, że „Evan Wszechmogący” to najdroższa komedia w historii kina.
przeczytaj recenzję
„Transformers” to film bez przesłań, bez ukrytych interpretacji i bez stymulującej intelekt fabuły. To po prostu rozrywka; film, po którym nie można oczekiwać niczego więcej niż przedniej zabawy.
przeczytaj recenzję
„Mojego najlepszego przyjaciela” nie można uznać za wielkie dzieło kina francuskiego, mimo że to solidny film obyczajowy, opatrzony specyficzną, spokojną narracją i wsparty interesującym scenariuszem.
przeczytaj recenzję
Niezbyt rozgarnięty grubas Homer, jego rodzinka i sąsiedzi trafili w końcu na duży ekran. Wersja pełnometrażowa „Simpsonów” jest tak skonstruowana, że nie wymaga znajomości serialu.
przeczytaj recenzję
Na nic zdały się petycje, krążące po sieci. Najnowszy projekt Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza „Grindhouse” wkroczył do kin poza Stanami Zjednoczonymi podzielony na dwa samodzielne filmy.
przeczytaj recenzję
Piąty film cyklu dostarcza porządnych wrażeń, choć jako produkcja przeznaczona przede wszystkim dla wielbicieli serii staje się tylko kolejną stacją w podróży do wielkiego zwieńczenia całej historii.
przeczytaj recenzję