Beowulf —
Miało być epickie widowisko, wyszło coś w rodzaju przydługiego zwiastuna gry komputerowej. Miłośnikom takowych film się zapewne spodoba, mnie rozczarował. Nawet widziany przez polaryzacyjne okulary.
przeczytaj recenzję
Across the Universe —
Wizualnie zachwycający (Srebrna Żaba na niedawnym festiwalu Camerimage), ale sprawiający wrażenie zbyt oczywistego hołdu. Ślepe uwielbienie zastąpiło świadomość wstrząsających czasów.
przeczytaj recenzję
Michael Clayton —
Przy nowoczesnym sposobie ugryzienia tematu dziwi stereotypowa maniera zilustrowania „tych złych” – bossów gotowych na wszystko, żeby uratować swoje firmy. Rozczarowuje też zakończenie.
przeczytaj recenzję
Ukryta strategia —
Do zaspokojenia oczekiwań widza nie wystarczy już gwieździsty i porwany sztandar. Tym bardziej, gdy jego łopotanie ma werwę podobną do nudnawego, przydługiego akademickiego wykładu.
przeczytaj recenzję
Cena odwagi —
Pozostawia sprawę otwartą, dlatego tworzy między historią a widzem nić dialogu, który pod koniec seansu może przemienić się w gorącą dyskusję nad polityczną i społeczną kondycją współczesnego świata.
przeczytaj recenzję
Klasztor. Pan Vig i zakonnica —
Widzowie nie będą mieli poczucia zmarnowanego czasu, a ich zainteresowanie zostanie nagrodzone malowniczymi zdjęciami, nastrojową muzyką, częstymi wybuchami śmiechu i kilkoma łzami na zakończenie.
przeczytaj recenzję
3:10 do Yumy —
To po prostu western na miarę współczesnych czasów, skierowany przede wszystkim do wielbicieli historii rodem z Dzikiego Zachodu.
przeczytaj recenzję