Rok 1612 —
Akcja wlecze się niemiłosiernie, dodatkowo na przeszkodzie stają jej liczne retrospekcje, mające wytłumaczyć skretyniałym widzom, skąd wzięła się nieodwzajemniona miłość.
przeczytaj recenzję
Amerykański gangster —
Jeśli ktoś nie urodził się wczoraj, wie, że Denzel ucieleśnia klasę, elegancję i inteligencję zamknięte w jednym aktorze, a Russell łączy desperację, determinację i pewność siebie w każdym spojrzeniu.
przeczytaj recenzję
Elizabeth – Złoty wiek —
Niestety, twórcy uparli się, by skakać od wątku do wątku, mieszając pseudohistoryczne intrygi z miłosnym trójkątem i epickim rozmachem. Szkoda tylko aktorów, zwłaszcza Blanchett.
przeczytaj recenzję
Goodbye Bafana —
Pierwsza część filmu jest słaba, jakby reżyser musiał w montażu zrezygnować ze sporej partii materiału i z tego powodu w dość emblematyczny sposób przedstawił tło konfliktu i charaktery bohaterów.
przeczytaj recenzję
Pana Magorium cudowne emporium —
Duża dawka optymizmu wydaje się ratować film i bohaterów, bo chociaż często postępują nielogicznie i błądzą w przedstawionej historii razem z reżyserem/scenarzystą, to wciąż trudno ich nie polubić.
przeczytaj recenzję
Alvin i wiewiórki —
To, co wiewiórki otrzymały za sprawą łaskawej natury, widz powinien nabyć we własnym zakresie, bo bez sporego pakietu sztucznych rozweselaczy na seans „Alvina i wiewiórek” ani rusz.
przeczytaj recenzję
Nie ma takiego numeru —
Dajmy szansę młodemu polskiemu twórcy – kino rozrywkowe znad Wisły na gwałt potrzebuje talentów w tej dziedzinie. Na razie ocena na wyrost. Za drugim razem nie ma mowy o żadnej taryfie ulgowej.
przeczytaj recenzję
Złoty kompas —
Aktorstwo jest dobre (brawa zwłaszcza dla Nicole Kidman w roli bezwzględnej pani Coulter), a polski dubbing tym razem zupełnie do zniesienia nawet w wykonaniu dzieci.
przeczytaj recenzję