Transfer —
„Transfer” jest filmem ze świetną obsadą, solidną realizacją, tematem na czasie, ładnymi zdjęciami i nazwiskiem reżysera sugerującym niezłą jakość. Tylko, do diabła, nie bardzo wiadomo, po co powstał.
przeczytaj recenzję
4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni —
Szare bloki, chamska obsługa, ulice zalane breją śniegobłota, odrapane i psujące się autobusy... Całkiem jak z „Misia”. Tylko że wcale nie jest śmiesznie, a te ohydne realia to Rumunia, rok 1987.
przeczytaj recenzję
Gwiezdny pył —
„Gwiezdny pył” zupełnie mnie nie zaskoczył i nie okazał się produkcją wybitną, ale najprawdopodobniej i tak zasługuje na miano jednego z lepszych filmów, które obejrzałem lub obejrzę w bieżącym roku.
przeczytaj recenzję
Grindhouse vol. 2. Planet Terror —
„Planet Terror” ze swoją świetną reżyserią, świetnym scenariuszem, świetnymi aktorami i świetnymi efektami specjalnymi udowadnia, że bezpretensjonalny i bardzo krwawy slasher może być pierwszorzędnym filmowym majstersztykiem.
przeczytaj recenzję
Lakier do włosów —
Panie i panowie, czas poprawić fryz i zakręcić biodrami do przebojów z „Hairspray”, bo nie wiadomo, kiedy znów przyjdzie widzom cieszyć się filmami tak radosnymi i sympatycznymi.
przeczytaj recenzję
Niewidzialny —
Proponuję spłatać dystrybutorowi psikusa: skoro on oferuje nam niewidzialny thriller, to i my bądźmy niewidzialni na seansie.
przeczytaj recenzję
Wpadka —
No i stało się. Wpadliście. Tkwicie w tym razem i nie wypada brać nóg za pas. A nuż nie będzie tak źle? I rzeczywiście – początkowe obawy przeradzają się w radość. Seans „Wpadki” można uznać za udany!
przeczytaj recenzję
Niepokój —
W swojej kategorii – należy tutaj uwzględnić, że grupą docelową są nastoletni odbiorcy – „Niepokój” prezentuje się przyzwoicie.
przeczytaj recenzję