Resident Evil: Wieczny mrok —
Choć jest tu milion wątków, to w czasie 80 minut dostajemy kilka zdecydowanie przedłużonych i nudnych dialogów ekspozycyjnych, podczas których nic nie dzieje.
przeczytaj recenzję
Raya i ostatni smok —
Nie jest to jakieś przełomowe dzieło, ani animacja roku, ale nie ma mowy, by ktoś żałował, że zobaczył ten film.
przeczytaj recenzję
Szybcy i wściekli 9 —
Fizyka nie istnieje, logika nie istnieje, zabawa też nie istnieje, gdy zdajemy sobie sprawę, że sceny akcji są głupie i nie umywają się do „ósemki”, fabuła jest bezsensowna i pisana na kolanie.
przeczytaj recenzję
Jeden gniewny człowiek —
Aktorstwo Jasona Stathama jest tu na granicy autoparodii i gra on twardziela tak bardzo na serio, że u niektórych widzów spowoduje niestety nieplanowany atak śmiechu.
przeczytaj recenzję
Sweat —
Dużym minusem filmu jest sposób prowadzenia kamery. Ujęcia są bardzo szybkie, chaotyczne, urywane. Zdecydowanie zbyt mało wiemy o przeszłości Sylwii.
przeczytaj recenzję
Ojcostwo —
Na początku seansu jest pewna obawa, że to będzie nieudane połączenie komedii z dramatem, ale na szczęście twórcy się w tym nie pogubili.
przeczytaj recenzję
Obraz pożądania —
Początkowo odczuwana nuda, a miejscami nawet irytacja spowodowana pretensjonalnym zachowaniem głównych bohaterów, to w przypadku tego filmu zapowiedź dobrego i zaskakującego końca.
przeczytaj recenzję
Obecność 3: Na rozkaz diabła —
Nie wzbudza poczucia żenady czy straconego czasu. Jednak w naszym zestawieniu najlepszych horrorów 2021 roku raczej tej produkcji zabraknie.
przeczytaj recenzję