Brightburn: Syn ciemności —
Cały film, choć pewnie nie zapadnie wam w pamięć, ogląda się z dużym zaangażowaniem i zdecydowanie nie jest to kolejny, taśmowo produkowany straszak, lecz coś pomysłowego i dobrze zrealizowanego.
przeczytaj recenzję
Asako. Dzień i noc —
To film o sercowych wyborach, zaufaniu, przebaczeniu i tym czymś, co czasem trudno jednoznacznie nazwać, a co sprawia, że chcemy być z drugą osobą, bez względu na okoliczności.
przeczytaj recenzję
Topielisko. Klątwa La Llorony —
Ostatecznie film ten można uznać za doskonałą rozgrzewkę przed kolejnymi odsłonami „Annabelle” i „Obecności”, a Michael Chaves dołącza do grona obiecujących twórców, którzy jeszcze nie raz nas wystraszą.
przeczytaj recenzję
Podły, okrutny, zły —
"Podły, okrutny, zły" to film bez polotu, zbyt rozmyty, by utrzymać naszą uwagę, a przecież tego oczekujemy od produkcji o seryjnym mordercy.
przeczytaj recenzję
Avengers: Koniec gry —
„Endgame” aż kipi miłością do komiksów i nie wyobrażamy sobie, by jakiś fan postaci Marvela wyszedł z seansu rozczarowany. Może jedynie głodny i z deficytem chusteczek.
przeczytaj recenzję
After —
Możliwe, że film był skierowany do nastolatków, którzy mogliby uwierzyć w tę historię. Niestety, bardzo trudno jest znaleźć w tej ekranizacji chociaż jeden powód dla którego warto ją zobaczyć.
przeczytaj recenzję
Hellboy —
To po prostu film, który zawodzi na zbyt wielu płaszczyznach, a nawet ta krew nie jest fajna, bo słabe CGI aż bije po oczach.
przeczytaj recenzję
Ocalić i zginąć —
„Ocalić i zginąć” nie jest tylko kolejnym filmem ku pokrzepieniu serc. To zdecydowanie bardziej wartościowe dzieło, pokazujące na przykładzie jednego człowieka, szersze zjawisko powrotu wykolejonych ludzi na nowy tor.
przeczytaj recenzję