Space Sweepers —
Nie jest twardym sci-fi, nie jest koreańskimi „Gwiezdnymi wojnami”. Jest kosmiczną rozrywką z laserami, kosmosem, statkami kosmicznymi, droidami, fikuśnymi zbrojami i brudnymi lokacjami.
przeczytaj recenzję
Duo guan —
Sportowe kino nakręcone według wszystkich reguł gatunku. Zwraca uwagę od strony produkcyjnej, choć nie sposób oprzeć się wrażeniu, że opowiedziana tu historia lepiej sprawdziłaby się w dokumencie
przeczytaj recenzję
Listy do M. 4 —
Przyzwoity film, którego twórcy nie muszą się wstydzić, ale którego nie zapiszą sobie nawet na dziesiątym miejscu swojej listy najlepiej zrobionych rzeczy w życiu.
przeczytaj recenzję
Małe rzeczy —
„The Little Things” jest filmem nudnym, rozwleczonym, nieangażującym w kryminalną historię, porządnie zrobionym, ale trudno powiedzieć, po co właściwie.
przeczytaj recenzję
Zabójczynie —
Nie jest absolutnie żadną tajemnicą, że u podstaw dobrego filmu dokumentalnego leży znalezienie dobrej historii. Autorowi dokumentalnych „Zabójczyń” udało się znaleźć właśnie taką, ciekawą historię.
przeczytaj recenzję
Biały Tygrys —
„Biały tygrys” pozbawiony jest zupełnie emocji. Nie zastępują ich ani komentarze społeczne, ani bardzo dobra realizacja, dzięki której możemy sobie pooglądać Indie saute.
przeczytaj recenzję
The El Duce Tapes —
Oryginalna, undergroundowa produkcja o zjawisku muzycznym znanym jako shock rock oraz o człowieku, który przeszedł do legendy tego gatunku
przeczytaj recenzję
W strefie wojny —
Skupiliby się lepiej na robotach walczących w mieście niż na filozofowaniu. I na ogarnięciu jakiegoś magika od choreografii scen walki.
przeczytaj recenzję
Skazani na siebie —
Liman wierzył w to, że jego film będzie pierwszym poświęconym lockdownowi. Jest jednak jednym z wielu i nie ma zbyt dużo atutów, żeby wyróżnić się na ich tle.
przeczytaj recenzję