Kapitalny Clint Eastwood w swej ostatniej roli (tak przynajmniej sam zapowiada), wyreżyserowany przez samego siebie. I całkowicie zasłużony deszcz nagród, choć przy Oscarach pominięty.
przeczytaj recenzję
„Jumanji” zachwyca efektami specjalnymi, które nawet po 20 latach robią wrażenie. Także akcja wciąga – chwilami jest zabawnie, chwilami naprawdę przerażająco.
przeczytaj recenzję
Film okazał się typową hollywoodzką produkcją: ładną jak twarz najważniejszego aktora, ale pozbawioną jakiejkolwiek drapieżności, duchowości i autentyczności. Cepelia w wydaniu hinduskim.
przeczytaj recenzję