The Ring —
Chociaż amerykański wariant oddarty jest z pierwotnego kulturowego kontekstu Japonii, w której duchowość ściera się z techniką, to broni się on dzięki sprawnej reżyserii i muzyce Hansa Zimmera.
przeczytaj recenzję
Gran Torino —
Kapitalny Clint Eastwood w swej ostatniej roli (tak przynajmniej sam zapowiada), wyreżyserowany przez samego siebie. I całkowicie zasłużony deszcz nagród, choć przy Oscarach pominięty.
przeczytaj recenzję
Batman – Początek —
Nolan i Bale doskonale wywiązali się ze swojego zadania – „Batman: Początek” dorównuje dwóm filmom duetu Burton – Keaton.
przeczytaj recenzję
Liberator —
Siła i niewątpliwy (choć lekko perwersyjny) urok tego filmu to przede wszystkim jego oryginalność i niepokonana inwencja Seagala.
przeczytaj recenzję