Miss Kraken. Ruby Gillman —
Byle jak opowiedziana i nijako animowana historia z ładnym morałem. Słabe gagi, kiepska budowa świata, ślimacze tempo sprawiają, że to jeden z tych filmów, które można obejrzeć... przy okazji, w domu.
przeczytaj recenzję
Czas na rozwód —
Komedia, która nie bawi, ale też dramat o miłości i odzyskiwaniu człowieczeństwa. Ciekawy finał, ale najpierw trzeba przemęczyć się przez kilka godzin raczej średniej telewizji.
przeczytaj recenzję
Wyspa Czaszki —
Serial dla nikogo. Jest słabym następcą filmów o Godzilli i Kongu, a także nudną i irytującą opowieścią o tytułowej wyspie i jej tajemnicach. Rozczaruje zarówno fanów uniwersum, jak i nowych widzów.
przeczytaj recenzję
Synchronic —
Jeżeli interesuje Was niepozbawione wad kino sci-fi, to warto dać tej pozycji szansę, choćby ze względu na oryginalny i ciekawy pomysł. Niewykorzystany potencjał to inna bajka.
przeczytaj recenzję
Bez urazy —
Nieoczywiste połączenie rynsztokowego humoru i prawdziwie ludzkich emocji i wrażliwości. Choć nie powinien, to jednak duet głównych bohaterów sprawia, że działa. Ale trzeba lubić taki humor.
przeczytaj recenzję
Stan Lee —
Filmowa wata cukrowa - słodka i dająca radochę, ale nie ma szans się nią najeść i generalnie brakuje jej wartości odżywczej. Po mojemu szkoda czasu na tę podkolorowaną laurkę.
przeczytaj recenzję
Tajna inwazja: Odrodzenie 1x1 —
Mam tylko nadzieję, że cała historia nie stanie się za moment kolejną platformą polityczną, do komentowania sytuacji uchodźców na świecie i moralizowania jak to „musimy bardziej się postarać”.
przeczytaj recenzję
Asteroid City —
Klasycznie Andersonowy styl, połączony z równie klasycznymi dla niego doborem aktorów i sposobem podawania tekstu. Trochę mało treściwy, ale po drodze nie nudzi, a momentami wręcz zachwyca.
przeczytaj recenzję