Obserwator —
Nie jest pozbawiony wad. Miejscami scenariusz niedomaga, a finał pozostawia trochę do życzenia, ale jest to bardzo udany, świetnie zagrany kawałek telewizji, który warto sprawdzić na własnej skórze.
przeczytaj recenzję
Klątwa Bridge Hollow —
Właściwie produkt, a nie dzieło. Wszystko, od scenariusza, przez aktorstwo, na efektach specjalnych kończąc, jest w tym filmie robione po linii najmniejszego oporu.
przeczytaj recenzję
Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy —
Kończą pierwszy sezon kilkoma zwrotami akcji, których spodziewał się chyba każdy. To pięknie wyglądająca produkcja, ale zazwyczaj brakuje jej duszy. Ładny średniak z pojedynczymi, dobrymi momentami.
przeczytaj recenzję
Mecenas She-Hulk —
Jest kiepską komedią i ogólnie słabym serialem. Pełno w nim pustych wątków bez satysfakcjonującego końca i jednostronnej krytyki. Nie polecam.
przeczytaj recenzję
Duma i uprzedzenie, i zombie —
Nie robi z tematem nic przesadnie nowatorskiego, gołym okiem widać też raczej skromny budżet, ale jako proste połączenie klasyki, niskobudżetowego horroru i komedii sprawdza się bardzo dobrze.
przeczytaj recenzję
Klub Północny —
Zawiódł mnie jako horror, ale charakterystyczne dla Mike'a Flanagana wyczucie estetyki kina grozy, niebanalny temat i nawiązania do klasyki do pewnego stopnia go ratują.
przeczytaj recenzję
Apokawixa —
To po prostu film o dzieciakach, które dosyć już mają siedzenia na kwarantannie, więc organizują sobie imprezę jak w amerykańskich filmach. No i o zombie. Trochę.
przeczytaj recenzję
Johnny —
Feel good movie po polsku, w którym łączą się dwa światy: Polski katolickiej oraz tej zaktualizowanej, którą wolelibyśmy w zamian. Całość niesie dwójka głównych aktorów, a to i tak sporo.
przeczytaj recenzję
Wilkołak nocą —
Debiut reżyserski Michaela Giacchino i zasadniczo 50-minutowa laurka wystawiona klasycznym horrorom. Można raz obejrzeć dla estetyki, ale jako pełnowartościowy film jest trochę nijaki.
przeczytaj recenzję
Telefon pana Harrigana —
Nie jest horrorem. Nie jest też dobrym filmem. To sto minut nijakości, marnujące dobrą obsadę, okienko wydawnicze i czas widzów, którzy zdecydują się je obejrzeć.
przeczytaj recenzję