Film przeciętny. W zasadzie to niewiele się różni od produkcji z Stevenem Seagalem. Po prostu w jednym mścicielem jest Seagal, w drugim Denzel, a poza tym fabuła ta sama.
Bardzo dobry – Nie znoszę filmów złożonych z nowelek, ale ten to wyjątek. Poza potężną dawką wyszukanego czarnego humoru zawiera inteligentne społeczne obserwacje. Warto obejrzeć. Osoby lubiące humor spod znaku braci Coen powinni w tym filmie odnaleźć się jak ryba w wodzie.
Kapitalny – Długo już się przymierzałem, ale z okazji premiery Sicario w końcu obejrzałem. Po pierwsze, jakbym nie wiedział, że nakręcił to Denis Villeneuve, to obstawiałbym, że to film Farhadiego – bardzo kameralny, ale jednocześnie w prosty sposób odkrywa złożone relacje i tajemnice z przeszłości. Nie nastawiajcie się na pełen napięcia thriller, choć napięcie tu jest, jednak innego kalibru, bardziej festiwalowego.
W zasadzie chwalić ten film, to łatwo zaspojlerować. Narracyjny majstersztyk, świetnie wykorzystanie retrospekcji i duża dawka emocji.
Zaskoczenie – Spodziewałem się, że zobaczę kolejną wojenną amerykańską produkcję, która mnie nie zaciekawi, ale jednak Eastwood jeszcze potrafi. Nie jest to opowieść o patriotyzmie, mimo że postać Kyle’a często powołuje się na te pobudki. Jest to portret indywidualisty oddanemu sprawie.
Plusy:
+ inscenizacja pola walki,
+ sceny snajperskie (podczas zbliżeń na twarzy Coopera faktycznie można zobaczyć emocje),
+ Sienna Miller w formie oraz piękna jak nigdy dotąd.
Minusy:
- czasem narracja się nie klei, przez co wiele scen wygląda wmontowanych na siłę,
- słabo poprowadzony wątek z PTSD.
Przeciętniak – Znani aktorzy, ale fabuła niczym z filmu wyświetlanego w czwartkowe wieczory w polskiej telewizji. A sprawa, kiedy sędzia porównuje jakiegoś złoczyńcę do swojego syna to jakiś surrealizm.
Do pytań Quagmire można dorzucić jeszcze o wiele więcej.
Dlaczego w końcówce Sara przytula się do Terminatora? Wyraźnie pancerne drzwi otwiera ostrze z ciekłego metalu. Nie brała pod uwagę, że to mógł być to John pod postacią Arniego?
…
Dawno żaden film nie sprawił, że czułem się tak głupi. Rozmowy postaci o podróżach w czasie były tak skomplikowane, że nie ogarniam o co kaman w końcu? A co gorsza, nasz ulubieniec Jai sprawiał wrażenie, jakby te zasady czasoprzestrzenne ogarniał lepiej niż Einstein.
Temu filmowi daleko do Pojutrza. Jest totalnie głupi, a wątek naukowców został wrzucony, za przeproszeniem, z dupy. Czy Dwayne i jego rodzina skorzystali z wiedzy, jaką przekazali światu naukowcy? Te dwa wątki w żaden sposób się nie przecięły ani przez sekundę… A sorry, jedynym łącznikiem obu wątków jest… dziennikarka. Takich błędów nie popełnia nawet początkujący scenarzysta. Poza tym, wszystko naturalnie jest przewidywalne, efekty nic specjalnego.
3/10 na wyrost
> Camizi o 2015-09-25 09:12 napisał:
> Zastanów się, jaką informacją jest dla polskiego widza data premiery w USA. Co
> najwyżej oznacza ona, że "jutro będzie do pobrania z Zatoki". Godzina, a tym
> bardziej stacja istotne za bardzo nie są.
Nie powiedziałbym, że nieistotne:
http://feedback.userreport.com/e26cd8d9-3d45-4a47-96b3-995858ed0ea3/#idea/56481
Wiele rzeczy świeci pustkami, czy to oznacza, że trzeba je kasować? Grzesiek ma dobrą koncepcję, sam zresztą przy tej sugestii pisałem, że tworzenie przy odcinkach nowej treści na premiery, jak są seanse, jest bezcelowe. Dodawajcie seanse, skoro premier odcinków wam brakuje. Bo jakby pojawiły się premiery, to one by świeciły jeszcze większymi pustkami. Znalezienie godziny seansu w google nie jest trudne. A jak nie znajdziecie, wpiszcie 20-22 i weryfikator Wam nie odrzuci.
Proszę czekać…