Gniot – Myślałem, że to przynajmniej będzie rape-and-revenge movie, ale okazało się, że to pozycja o psychopatce, która zakochuje się w innej zaburzonej dziewczynie i zabija wszystkich wokół niej (w tym przypadku mężczyzn), coś w rodzaju "Współlokatorki", "Wielbicielki". Gwałtu nie ma prawie wcale, zemsta jest szybka, a reszta to jakieś niepotrzebne zapychacze.
2/10 – Nie wiem co jest gorsze – czy ciągnące się w nieskończoność pościgi samochodowe, czy pojawiające się między nimi dialogi. Z całą sympatią dla pięknej Seleny, ale po raz kolejny udowadnia, że talentu aktorskiego to jej brakuje. Takich marnych filmów powstaje w ciągu roku w Stanach setka, ale dziwne że taki kicz wychodzi od Warner Bros. (dobrze, że w Polsce zrezygnowali z dystrybucji tego filmu).
Pojawił się kolejny zwiastun, bodajże europejski, ale chyba nie ma w nim żadnych ujęć, których nie było w dwóch poprzednich. Wrzuciłem go do bazy z polskimi napisami:
http://fdb.pl/film/401493-noe-wybrany-przez-boga/trailers/14120
To obejrzyj, również zacne straszydło :)
Aronofsky jeszcze nigdy mnie rozczarował, a już od kilku dobrych lat nakręcam się na jego filmy, zanim powstaną. Do "Noego" od początku mam obawy, że to już nie będzie mroczne psychologiczne kino, do którego nas przyzwyczaił. No i zwiastun tych wątpliwości mi nie rozwiał.
Polecam! – Co znaczy uznany scenarzysta i świetny reżyser. Nie należę do fanów wyścigów, parafrazując sentencję z filmu: nie widzę sensu w oglądaniu ścigających się dookoła facetów w bolidach. Jednak wyścigi w tym filmie są tylko tłem. Mało tego, jeśli ktoś wybiera się do kina tylko po to, aby obejrzeć formułę w akcji, ten może się głęboko rozczarować. Sceny wyścigów są nakręcone tanio: jedno ujęcie – samochód A prowadzi /cięcie/ i w drugim ujęciu – samochód B prowadzi; jeśli by ktoś nie zdążył tego dostrzec, to pomagają mu w pojęciu sytuacji komentatorzy. Mnie osobiście to nie przeszkadza, bo nie po to do kina się poszedłem.
Siła tkwi w historii. Zestawienie dwóch utalentowanych kierowców, których dzieli niemal wszystko. Nie ma tutaj jednego protagonisty i antagonisty; obaj mają swoje zalety, obaj mają swoje wady. Choć z perspektywy toru ciężko ocenić, co jest wadą, a co zaletą. Możesz utożsamiać się z jednym i/lub drugim. Osobiście bardziej sympatyzowałem z Nikim.
Aż dziwne, że nikt wcześniej tego nie zekranizował. Napisałbym, że jest to najlepszy film komercyjny, jaki wszedł w tym roku do polskich kin, ale powstrzymuje mnie fakt, że na początku roku pojawiło się wiele pozycji oscarowych, więc mógłby uhonorować "Wyścig" na wyrost.
Amerykańskie kino – Nazwisko reżysera mówi wszystko, czyli można spodziewać się trzymającego w napięciu thrillera nakręconego kamerą z ręki. I tak też jest w przypadku "Kapitana". Niestety, nie zaangażował mnie emocjonalnie, przez co końcówka w pewnym momencie zaczęła mnie nudzić i strasznie się dłużyć. Ale są sceny, które naprawdę ogląda się z zapartym tchem. Myślę tutaj głównie o próbach abordażu, bo zdecydowanie to one są tutaj najlepsze. Postać Phillipsa też ciekawie została ukazana. Bałem się, że raptem obudzi się w nim skryty bohater w tej ekstremalnej sytuacji. Na szczęście do końca pozostał zwykłym człowiekiem, który stosował się procedur.
7/10
Poza tym wszedł w czasie weekendu majowego, a jak historia pokazuje nie jest to dobry czas na premierę:
2011: "Thor" – 49,8 tysiąca widzów
2010: "Iron Man 2" – 56,4 tysiąca widzów
2009: "X-Men Geneza: Wolverine" – 34 tysiące widzów
2008: "Iron Man" – 32,1 tysiąca widzów
Poza tym Polacy nigdy nie walili do kina na komiksy. Uniwersum Marvela tak na dobrą sprawę od "Avengersów" zdobywa w Polsce dużą widownię, wcześniej jednak bywał frekwencyjnym rozczarowaniem na tle innych krajów.
A w trzeci weekend wyświetlania miała ok. 14 tys. widzów, a w czwarty weekend już jej nie było w pierwszej dziesiątce. Więc raczej nie dobiła do tych 180 tys.
W takich przypadkach kiedyś była możliwość przenoszenia nagród na kolejny miesiąc, więc myślę, że wszystko jest do obgadania z górą :)
Proszę czekać…