Aktywność

ABBA (1977)

Dokument o zespole ABBA zrobiony w ciekawej konwencji. Trochę jak paradokument. Na pewno wszyscy fani powinni obejrzeć, ale sądzę, że nie tylko. Ciekawy.

Ależ to słabe, wtórne i do tego straszliwie nudne. Aż dziw, że zagrał w tej produkcji nasz znakomity aktor Jakub Gierszał, chyba z racji aparycji swojej. I właściwie jedyne plusy to Gierszał i ładniutka Saskia Rosendahl.

Anna Dymna i Jerzy Stuhr pokazali w tym filmie swoją najwyższą klasę aktorską. Pozostali również bardzo dobrze. Chciałem zaznaczyć, że film jest na podstawie opowiadania Kazimierza Orłosia "Wielbłąd" i ekranizacja ta wyszła znakomicie. Wielkie brawa również dla scenarzysty Krzysztofa Kieślowskiego. Film po prostu magiczny!

Ależ głupkowaty ten odcinek. Chociaż w sumie z drugiej strony pomysł z tym snem Gibala ciekawy. Coś innego. Tramwaje w Sandomierzu, no to ich poniosło. :)

Ha ha ha, rozwalił mnie ten odcinek. Zabawa w rycerzy. Jakie rupiecie Bolek znalazł, by się przebrać za rycerza. :-) Walka z wiatrakiem i te sprawy. Baran niezły. Ubawiłem się. :)

He he, uśmiałem się trochę z chłopaków. Lolek dał Bolkowi do wiwatu. Tempo w jakim reperował wszystko u babci na podwórzu… :-) Fajnie sobie przypomnieć, chociaż chłop już stary.

Przypadkiem dzisiaj z rana na Koni Polska na tą bajeczkę wpadłem i sobie z nostalgią odświeżyłem parę odcinków. Wspaniała kreskówka. Niby animacja prosta, ale sama bajka znakomita. Ehhh te czasy.

Horror Story (2023)

Zgadzam się z krytykami. Dobry polski film w dość nietypowej konwencji jak na nasze kino. Brakuje takich rodzimych produkcji. Mi się podobał. Trochę bym się kłócił czy to horror, ale niech tam. Na pewno dobra komedia. Bardzo dobra gra młodych polskich aktorek i aktorów.

Wzruszający i dobrze nakręcony film, Jean Reno zagrał jak na jego przystało bardzo dobrze i bardzo realistycznie. Wczuł się w rolę. Piękne zdjęcia. Na moje nieszczęście musiałem z polskim dubbingiem obejrzeć niestety.

Jakoś mało znany jest chyba ten film. Muszę przyznać, że bardzo dziwny, czasami wręcz psychodeliczny. Historia ciekawa, aktorsko na najwyższym poziomie, zarówno mała, czyli Nell Fisher, jak i Nell Fisher. Komedią to bym raczej tego filmu nie nazwał. Mi się podobał. Do tego znakomite zdjęcia z Nowej Zelandii i muzyka. Warto obejrzeć.
P.S. I znowu debilny polski tytuł. Bookworm to mól książkowy i by się zgadzało, bo mała to taki właśnie wszystkowiedzący mól książkowy.