Po raz kolejny obejrzałem. Teraz stwierdzam definitywnie, że to są totalne bzdety filmowe, w których zamiast aktorstwa są pokazy kaskaderskie.
Pamiętam jak za gówniarza byłem na tym filmie w kinie. Był to drugi po Wielkiej ucieczce film z de Funesem jaki oglądałem i obok Wielkie Ucieczki i Żandarma na emeryturze jedyny jaki oglądałem w kinie :) Mistrzowski pokaz geniusza komedii, a i sam temat bardzo ważny.
Co prawda trudno w tym serialu doliczyć się dużej ilości dalmatyńczyków ;), jednak mile się ogląda. Zabawne dialogi, fajna prosta kreska, no i jak zwykle znakomity polski dubbing.
Ocena o jeden niższa od oceny serialu. Trochę zabrakło tej świeżości, ale i tak jest super. Motyw z jubileuszem Marcelka i śpiewający Czesiu w kościele miażdżą. Nie potrzebna delegacja miśków.
Niestety, ale nie trafił do mnie taki humor. Nie powiem było parę śmiesznych momentów, ale zdecydowanie mało. Generalnie wynudziłem się. Plus dla Wahlberga za w miarę porządne aktorstwo.
Co tu dużo mówić – rewelacja. Psychodelia, psychodelia i jeszcze raz psychodelia. Psychodeliczna muzyka i psychodeliczna animacja.
Zgodzę się z przedmówcami. Znakomite oddanie epoki, duże dbanie o szczegóły scenograficzne, charakteryzacyjne, manier w dialogu itp. Bardzo dobra gra aktorska. Mogę śmiało polecić.
Cienizna, nudy na pudy. Żeby chociaż film miał jakieś przesłanie. Film na poziomie naszych ostatnich polskich komedii romantycznych. Poza tym znowu wymyślono durnowaty polski tytuł.
Nie ma to jak trafić do Błękitnej Ostrygi ;))). Nieśmiertelna komedia. Początek jednej z bardziej udanych serii komediowych, chociaż należy przyznać, że reszta już nie nadążała. Popis Steve’a Gutenberga, ale nie tylko.
Proszę czekać…