Ted 2012

Debiut reżyserski twórcy serialu Głowa rodziny. W dzieciństwie John (Mark Wahlberg) marzył o tym aby jego ulubiony pluszowy miś ożył. Nieoczekiwanie, po wielu latach jego marzenie się spełnia, ale staje się to początkiem kłopotów, bo jego przyjaciel z dzieciństwa nie jest taki grzeczny na jakiego wygląda...

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 21 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Mark Wahlberg
jako John Bennett
Mila Kunis
jako Lori Collins
Joel McHale
jako Rex
Giovanni Ribisi
jako Donny
Matt Walsh
jako Thomas
Jessica Barth
jako Tami-Lynn
Aedin Mincks
jako Robert
Bill Smitrovich
jako Frank
Patrick Stewart
jako Narrator
Norah Jones
jako Ona sama

Fabuła

Debiut reżyserski twórcy serialu Głowa rodziny. W dzieciństwie John (Mark Wahlberg) marzył o tym aby jego ulubiony pluszowy miś ożył. Nieoczekiwanie, po wielu latach jego marzenie się spełnia, ale staje się to początkiem kłopotów, bo jego przyjaciel z dzieciństwa nie jest taki grzeczny na jakiego wygląda... Quagmire

Gatunek
Komedia, Fantasy
Słowa kluczowe
przyjaciel, miłość, porwanie, koncert zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2012-09-07 (kino), 2012-07-12 (świat), 2013-01-17 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Media Rights Capital
Universal Pictures
Fuzzy Door Productions zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Teddy Bear (USA) (tytuł roboczy)
Wiek
od 16 lat
Czas trwania
106 minut
Budżet
50 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 7 wiadomości

Recenzje

Czasem zabawna, czasem nudna a czasem żenująca, banalna komedyjka o dwóch głupich i antypatycznych trzydziestoparolatkach – tylko że jeden jest pluszowym misiem. 5
  • 2019-01-03
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Głupi i głupszy

Dawno nie miałem tak mieszanych uczuć po obejrzeniu filmu (no dobra, niedawno miałem na Papryku Vegecie, ale podoba mi się ten tekst, więc cicho sza). Z jednej strony absurdalny pomysł z alternatywnym światem, w którym istnieje ożywiony pluszowy miś, jest rewelacyjny i obiecuje bardzo dużo. Fakt, że obecność żywego pluszaka – po początkowym szoku i zainteresowaniu społeczeństwa, gdy miś staje się na krótko celebrytą – wszyscy traktują jako coś normalnego, wzmaga tę absurdalność, ale też daje jeszcze więcej pola do popisu scenarzyście. Miś robi zakupy, chodzi na rozmowy o pracę, podrywa panienki i początkowo oglądanie ogrywania tego absurdu daje widzowi rzeczywiście dużo frajdy.

Z drugiej strony twórcy wpadają tu jednak w pułapkę, bo wystarczy w myślach zastąpić pluszowego misia całkiem ludzkim nieodpowiedzialnym kumplem sprowadzającym głównego bohatera, Johna (całkiem nieźle zagranego przez Marka Wahlberga), na złą drogę i co otrzymamy? Schematyczny i banalny „bromance” o dwóch kumplach-przegrywach, których życie sprowadza się do żłopania piwska i palenia zioła przed telewizorem, w którym oglądają filmy klasy G, oraz o bezbarwnej panience, która chce rozbić ich toksyczny związek. Gdy człowiek sobie to uświadomi, to jakoś trudno z powrotem wkręcić się w tę – tak naprawdę płaską jak powierzchnia mózgu Johna – historię.

Sytuacji nie ratuje też główna postać kobieca, grana przez Milę Kunis. Denerwująca jest już sama bohaterka, której scenarzysta każe prowadzać się z nieodpowiedzialnym dwunastolatkiem zamkniętym w ciele dorosłego mężczyzny. Twórcom nie udało się, niestety, przekonująco pokazać przyczyn trwania przez tę kobietę w toksycznym trójkącie z Johnem i jego kumplem-misiem. Niestety, nie pomaga tu też gra pani Kunis, która przez cały film prezentuje nam jedną minę i patrzy na wszystko wzrokiem zbolałej żaby.

No ale przecież to jest komedia, więc trudno chyba wymagać, że opowiadana historia będzie miała głębię szekspirowskich dramatów. To prawda, ale jeśli skupić się tylko na humorze, to niestety, znowu jest on bardzo nierówny. Są dowcipy całkiem udane, ale jest też kilka scen, w których poziom żenady wzrasta tak bardzo, że aż wylewa się falami z telewizora na podłogę; z „żenua magnum” w postaci żałosnej sceny z Azjatą i kaczką (nie pytajcie). Sporo humoru opartego jest też na powtarzanym do znudzenia koncepcie, że Ted ma niewyparzoną gębę i klnie jak szewc, waląc co i rusz – często, niestety, boleśnie nieśmiesznymi – „one-linerami”.

Ta bardziej prymitywna część żartów na pewno przypadnie do gustu miłośnikom kloacznego humoru prezentowanego zwykle w produkcjach z Jimem Carreyem, Adamem Sandlerem czy „dziełach” braci Farrelly. Ale ta część widowni raczej nie będzie z kolei zachwycona absurdalnością całej historii czy bardziej inteligentnymi fragmentami filmu, które będą pewnie – dla fanów żartów o strzykaniu sobie na twarz majonezem mającym udawać spermę – po prostu nudne. Trudno więc powiedzieć, do kogo właściwie skierowany jest ten film; chociaż, jak wiadomo, odniósł on sukces i zebrał przyzwoite recenzje od większości krytyków, czego ja nie za bardzo rozumiem.

Z zalet tej produkcji można na pewno wymienić jakość wykonania, gdyż spece od efektów specjalnych odwalili tu niesamowitą robotę. Miś jest niewiarygodnie wprost realistyczny i niemalże da się uwierzyć, że do tej roli zatrudniono prawdziwego żywego pluszaka. W ogóle nie ma się wrażenia sztuczności ani tego, że wygenerowany w komputerze obraz został wklejony w obraz filmowy. Ted tam po prostu jest – jak żywy.

W ostatecznym rozrachunku nie żałuję, że ten film obejrzałem, chociaż poziom mojego rozczarowania jest olbrzymi, gdyż zachęcony recenzjami oczekiwałem bardzo oryginalnej, bardzo śmiesznej, bardzo ostrej i inteligentnej satyry. Otrzymałem natomiast momentami zabawną, momentami nudną, a momentami żenującą, banalną komedyjkę o dwóch głupich i antypatycznych trzydziestoparolatkach – tylko tak się akurat składa, że jeden z nich jest fajnie animowanym pluszowym misiem.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

O produkcji — Narodził się miś: poznajcie Teda Chociaż Ted miał być początkowo serialem animowanym, reżyser szybko zdał sobie sprawę, że jego pomysł sprawdzi się lepiej na dużym ekranie szczególnie w czasach, kiedy poczyniono tak wielki postęp w dziedzinie animacji komputerowej i efektów wizualnych. MacFarlane zwrócił się o pomoc w napisaniu scenariusza do współautorów Głowy... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 6 powiązanych

Komentarze 7

simonperch 2013-02-01 4

Parę śmiesznych tekstów a sam film zwykły, drętwy i bardzo schematyczny. Czy już niema innych pomysłów i trzeba obsadzać film pluszakami?

Matejsoner11 2012-11-12

5/10 – Komedia roku? Meh. Gdyby wyrzucić kilka fuc*ów i ze dwie sceny, można ten film spokojnie puścić dzieciom w kinie familijnym Polszmatu. A te wszystkie kontrowersyjne żarty nie zaskoczą w żadnym stopniu nikogo, kto widział choć kilka odcinków Family Guy. W dodatku nie są nawet w połowie tak ostre i sprawiają wrażenie wrzuconych na siłę. MacFarlane’a ratuje ucho do dialogów i ostatnie 20 minut. Plus kilka scen i co fajniejszych tekstów. Ale ogólnie rozczarowanie.

kuba_wajda 2012-09-06 6

Trailer sprzedał wszystko… – … co śmieszne. Po MacFarlanie spodziewałem się niepoprawnej politycznie, mówiąc prosto – "jazdy po bandzie". Zwiastun zdradził niestety same najlepsze kąski, paradoksalnie pozostawiając nam ciepłą historyjkę o "męskiej" przyjaźni i trudach dorosłości.
Ci którzy liczyli na ciągłą obsceniczną satyrę i błyskotliwe gagi mogą czuć zapewne niedosyt, niemniej jednak już sama lekko porojona koncepcja realistycznej historii o pluszowym misu i jego właścicielu zasługuje na moje uznanie.

6/10 i… nie oglądajcie trailerów! :)

MagEllan kuba_wajda 2012-11-11 6

Bardzo dobrze napisane!
W mojej ocenie rowniez 6/10 no moze 6 z malym plusem.
Chyba moim szczesciem jest to ze nie ogladam trailerow no chyba ze jestem w kinie i nie mam wyjscia.
Ten akurat mnie ominal.

Redox kuba_wajda 2013-01-02 7

Jedna z moich znajomych na "fejsie" napisała, opisując czemu nie podobał się jej film, że "Ted" wpada w możliwe schematy. To chyba najgorsza obelga względem filmu, bo kto zna chociażby "Family Guya" od Setha MacFarlane’a wie, że autor świadomie bawi się formą i wieloma nawiązaniami do świata filmów, celebrytów, popkultury. "Ted" to dla mnie świetna komedia, przy której śmiałem się do rozpuchu.

7/10

YanYool99 2016-08-21 8

Powiew świeżości w obecnych komediach. Humor dobry,acz nie wybitny. Film napędzany tytułowym bohaterem,Mark i Mila świetni ale zakończenie przewidywalne. 8-/10

i_darek1x 2012-07-19 6

Może być ! – Ciekawe czy Ted miał wrodzone te cechy czy nabył od Johna ?Ogólnie jest dosyć niegrzeczny …
A tak po za tym zawsze dobrze popatrzeć na Milę Kunis …
…można trochę się pośmiać …

Współtworzą