@dawidek98

Aktywność

Najgorszy chiński film, jaki kiedykolwiek widziałem. Nie mówi kompletnie nic interesującego – nie sprawdza się jako pokaz władania sztyletami, nawet scena pocałunku w lesie bardziej przypomina gwałt aniżeli romantyczne zbliżanie się do siebie, nie sprawdza się nawet jako tępa rozrywka. To obrzydliwe kino, którego wolałbym już nigdy nie oglądać i autentycznie do dziś żałuję tych straconych dwóch godzin przed ekranem monitora. Nie pamiętam już nawet, jak się skończył.

Cieszę się, że nie tylko ja to dostrzegam. Kultowy?! W życiu, przecież to jest żenada zalatująca taniością na kilometr.

Kaszanka, którą radzę omijać szerokim łukiem.

"Adam i Ewa", "Plebania" czy takie "M jak miłość" jest dużo gorsze od "Mody…"

Ale najlepsza jest według mnie "Zabójcza broń IV".

Pokojówka (1960)

Film o którym mało kto już dzisiaj pamięta, a szkoda. Intryga dotycząca nauczyciela muzyki, który bezskutecznie próbuje uwieść dwie dziewczyny w jednym domu to strzał w dziesiątkę. Bardzo mi się podobało aktorstwo, muzyka, scenografia, kameralność, dialogi, montaż – wszystko dopięte na ostatni guzik i dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach, jak na Koreę Południową. Fajny też był zwrot aktora w kierunku kamery, który to niby przemawia do widza pytając się, czy to wszystko było snem czy jawą. I każdy sam sobie odpowiada na to pytanie. Mi prędzej "Pokojówka" się kojarzy z "Psychozą" Alfreda Hitchcocka, aniżeli z "Fatalnym zauroczeniem", jak to ktoś już na Filmwebie zasugerował. To jest właśnie dzieło, które zmusza do myślenia. Gorąco polecam je obejrzeć. 7+/10

Dokładnie.

To jest smutny film, zależy jak popatrzeć.

Ten film to tacy koreańscy "Ludzie honoru". Gra aktorska, plenery, scenografia, scenariusz i montaż – szkoda, że za żadną z tych rzeczy nie nominowano tego filmu do Oscara, nawet za najlepszy nieanglojęzyczny film 2000 roku. Sam bardzo późno odkryłem ten film, ale nie żałuję, że go obejrzałem. Lee Yeong-ae, Lee Byung-hun i Song Kang-ho zagrali wyśmienicie. Trzeba oddać Korei Południowej, że mają parę fajnych filmów w swoim kraju. Fakt, że w jednej scenie propagandowej mamy widok na obrazy dyktatorów z Północy: Kim Ir Sena oraz Kim Dzong Ila, to i tak nie jest to wcale nachalne i nie psuje przyjemności, frajdy z oglądania dzieła sztuki Park Chang-wooka. Wyśmienite kino antywojenne, które w Polsce kojarzy tylko garstka ludzi. 8/10

Wall Street (1987)

Michael Douglas to dla mnie amerykański Anthony Hopkins – nawet w tym filmie jest do niego nieco podobny. A w "Upadku", "Grze", "Śpiączce" i "Fatalnych zauroczeniach" też bardzo dobrze gra. Takich aktorów na medal już coraz mniej w Hollywood i na świecie.