Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Szanghajska triada (1995)

Gong Li super zagrała, lecz film jedynie poprawny. Podobała mi się historia tytułowej szanghajskiej triady, która zostaje przeniesiona do lat trzydziestych XX wieku. Bardzo fajnie wypadły też sceny, kiedy to główna bohaterka śpiewa z estrady prosto dla publiczności. A Li Baotian jako Tang, szef triady wypadł zaledwie dobrze. Tak samo Wang Xiaoxiao jako Shuisheng. Od aktorstwa jednak jeszcze lepsze są zdjęcia, za które film zasłużenie dostał nominację do Oscara. Coś obłędnego! Bi Feiyu oraz Li Xiao udowodnili tym filmem, że są utalentowanymi scenarzystami. Jestem pod coraz większym wrażeniem chińskiej kinematografii i mam nadzieję, że w moim życiu jeszcze czymś ona mnie zaskoczy. Zhang Yimou wielkim reżyserem jest. I nie parafrazuję tutaj książki "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza. 7/10

Dawno temu w Chinach 6 (1997)

Ale "Wejście smoka" i tak rządzi!

Dawno temu w Chinach 6 (1997)

Idealne domknięcie serii "Dawno temu w Chinach", które jest najbardziej plenerowe ze wszystkich części. Mamy tutaj aż dwa kontynenty i kraje – Chiny i Stany Zjednoczone. Jet Li jako Wong Fei-Hong sprawdza się w swojej roli po powrocie wprost rewelacyjnie. Rosamund Kwan jako ciotka Yee bardzo dobrze gra, widać chemię między głównym bohaterem a nią samą. I jeszcze walki. Nie leją się bez przerwy, jak to mają w zwyczaju w poprzednich odsłonach tego cyklu, ale i tak mamy końcowe starcie z amerykańskim oprychem żywcem wyjęte prosto z westernów. Jedna z początkowych scen napadu na dyliżans niejako zapowiada, z jakim połączeniem gatunków będziemy mieli do czynienia. Gorąco polecam obejrzeć każdemu miłośnikowi dalekowschodniego kina filmy z serii "Dawno temu w Chinach", w których bryluje Jet Li. 7/10

Chłopcy z ferajny (1990)

Dla mnie też. Obejrzałem go cztery razy i mam na DVD.

Chłopcy z ferajny (1990)

Bardzo dobre kino. Joe Pesci to dla mnie pierwsze skrzypce w tym obrazie.

Zabójcza broń 4 (1998)

Jeta Li również.

Dawno temu w Chinach (1991)

Mi się film całkiem podobał. Za to Jet Li bardzo dobrze gra postać autentyczną, Wong-Fei Hunga (który to rzeczywiście istniał w latach 1847-1924). Sceny walki przewijają nam się praktycznie przez cały czas na ekranie. Fajnie pokazane relacje między Chinami a całym zachodnim światem – o czym świadczy wymowna scena końcowa, w której Chińczycy się zastanawiają, dokąd dopłynąć swoim statkiem. Jacky Cheung jako Buck Teeth Soh dobry, jednak ustępuje nieco aktorstko Jetowi. Co tu więcej pisać? Dobry film, jeden z czołowych przedstawicieli kina sztuk walki. 7/10

Dawno temu w Chinach (1991)

Ja tak samo.

Wszyscy albo nikt (1999)

Zhang Yimou – prawdziwy talent reżyserski z kraju Dalekiego Wschodu. Co prawda, do Kurosawy mu nieco daleko, ale jak już się brał swego czasu za jakiś film, to robił to z prawdziwym przytupem. Wei Minzhi (niewykorzystany potencjał aktorski, który był w tej dziewczynie) zagrała bardzo dobrze. O dziwo wszyscy główni aktorzy biorący udział w tej produkcji kreują role samych siebie. Pozytywne kino, które na długo pozostanie mi w pamięci. Co ciekawe, ten film dostał nagrodę Złotego Lwa na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji w 1999 roku. To powinna być prawdziwa klasyka kina znana nie tylko na całą Azję, ale i na całą Europę czy Amerykę. Aktorstwo, historia jaką opowiada ten film, scenografia, kostiumy, plenery: to wszystko jest na prawdziwą wagę złota. Szkoda, że mało kto docenia i jestem jedynym człowiekiem w otoczeniu, który się zabrał za tą produkcję. No, ale jak sugeruje tytuł "Wszyscy albo nikt". 8/10

Perfect Blue (1997)

Mi się ten film podobał dużo bardziej od tego całego "Czarnego łabędzia", który jest absolutnie wtórny, nieciekawy, mdły i odpychający. Mima/Rumi to tak naprawdę ta sama osoba – podczas gdy Mima jest na niby gwałcona na planie serialu "Podwójna więź", to Rumi się temu z boku przygląda. Obie kobiety mają identyczny pokój, system operacyjny w komputerze, można by rzec że to prawdziwe rozdwojenie jaźni. Satoshi Kon stworzył swoje opus magnum. A scena pod tirem czy podejrzenie o morderstwo fotografa (podczas gdy nagość, gwałt, przemoc i krew są na porządku dziennym w tym świecie bezprawia) każą mi twierdzić, że to nie jest obraz przeznaczony dla oczu nieletnich. Tym niemniej miłośnikom mocnych wrażeń, polecam tą najbrutalniejszą animację w historii kina, bo najsmutniejsza animacja to niewątpliwie "Grobowiec świetlików". 8/10

Proszę czekać…