@dawidek98

Aktywność

Cena strachu (1953)

Bardzo dobre kino z niezapomnianymi rolami Yvesa Montanda, Charlesa Vanela i Folco Lulliego. Niesamowicie trzyma w napięciu, scena wybuchającej ciężarówki z nitrogliceryną, do której przyłożona została laska dynamitu zawierająca trotyl została później parodiowana i powielana w wielu filmach przygodowych i westernach. A jak na końcu wszyscy tańczą do "Nad pięknym modrym Dunajem" Johanna Straussa i kierowca ciężarówki po prostu ginie, to już prawdziwa szkoła przetrwania. Bardzo mądre przesłanie zawiera ten film, że czegoś trzeba się bać i lęk oraz bojaźń są naszymi prawdziwymi przyjaciółmi, jeżeli chodzi o emocje przez całe życie. Fajnie mi się oglądało to francusko-włoskie kino drogi, a jak Mario przedzierał się przez błoto to z ekranu wylewała się autentyczność i walka o dożycie następnego dnia. Kino, które doskonale angażuje wszystkie nasze zmysły. 8/10

Dla mnie najsłabszy film Eastwooda to "Za wszelką cenę". Dobrze przeczytałeś!

To prawda, byłaby wyższa ocena gdyby nie ostatnia sielankowa do przesady scena.

Bardzo dobre kino ze stajni Wolfganga Petersena, chyba najlepszy jego film. John Malkovich, Clint Eastwood i Rene Russo stworzyli niezapomniane aktorskie trio. Widowiskowe sceny obrony wieżowca w windzie i puszczenie czarnego charakteru – Mitcha Leary’ego granego przez pierwszego wymienionego przeze mnie aktora na śmierć okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę! Muzyka Ennio Morricone z początku wydawała mi się cholernie znajoma (serial "Ośmiornica" się kłania!). Szef amerykańskich służb specjalnych, Frank Horrigan grany przez Clinta Eastwooda też jest niesamowicie charyzmatyczną postacią, która stąpa twardo po ziemi i próbuje jak najszybciej wyjaśnić zabójstwo Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Jedyne, co mi się nie podobało to to, jak Frank Horrigan idzie z Lilly Raines na schody budynku znajdujące się na przeciwko waszyngtońskiego Kapitolu i ta zaczyna się do niego tulić. Przesłodzone aż do porzygania outro. Tfu! Tak to naprawdę jestem zadowolony z seansu i nie żałuję tych spędzonych godzin przed ekranem monitora. 8/10

Dla mnie "Pi" lepsze, jeżeli chodzi o reżysera Darrena Aronofsky’ego. Tamten film rzeczywiście mnie powalił na kolana.

Wojna zimowa (1989)

Cała przyjemność po mojej stronie. Równy tydzień temu się dowiedziałem, że istnieje taki fajny film.

Wojna zimowa (1989)

Rewelacyjne fińskie kino wojenne. I pomyśleć, że przed tym filmem z Finlandii nie kojarzyłem kompletnie nic, aż tu nagle tata i mój sąsiad polecili kompletną perełkę skandynawskiego kina. "Wojna zimowa" imponuje do dziś rozmachem, aktorstwem, muzyką, scenami batalistycznymi czy kostiumami. Ponad trzy godziny trwa, a minęło mi dosłownie jak z bicza strzelił. I jak tu pisać, że współczesne filmy są fajne?!

Dla mnie wcale ten film nie jest komediowy.

Ellen Burstyn, Ellen Burstyn i jeszcze raz Ellen Burstyn. Jej gra aktorska jest w tym filmie GENIALNA! Natomiast sam film uważam za dobry, ale bez rewelacji.

O niebo lepsze są "Predator" czy oba "Terminatory".