@dawidek98
Gówno to dla mnie "Pająk" i "Historia przemocy", a nie "Wideodrom", "Mucha" czy "eXistenZ" tego samego reżysera.
Jedyne gore jakie mamy, to w scenie śmierci Barry’ego Convexa. Odpowiednio obrzydliwie to wyglądało.
Bardzo dobre kino Davida Croneberga, które potwierdza już jego wielką klasę. James Woods jako Max Renn, redaktor wideo, który ma w swojej kolekcji kasetę zatytułowaną jak sam film "Wideodrom" i po jego odpaleniu zaczynają się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie dwie rzeczy: pistolet wyskakujący z ekranu i śmierć właściciela "Spektakularnej Optyki" – Barry’ego Convexa granego przez Leslie Carlsona. Bardzo obrzydliwie, a zarazem efektownie to wygląda. Co ciekawe, sam aktor nie cierpiał fizycznie, bo zamiast niego leżał i wykrwawiał się na scenie manekin. Specjaliści mieli pełne ręce roboty grzebiąc w manekinie, aby jak najwięcej bebechów i guzków wyszło z ciała, dzięki czemu realistycznie to wyszło. Bardzo dobrze też zagrała liderka zespołu Blondie jako Nicki Brand, koleżanka z pracy Maxa. Ogółem całkiem udany i niezapomniany film. 7+/10
Poza wyścigowymi popisami Jackiego Chana nic więcej szczególnego w tym filmie nie ma. Ale i tak jestem w miarę zadowolony z seansu, bo chciałem czegoś lekkiego, a zarazem niewymagającego wysiłku umysłowego. Takie produkcje też są potrzebne. Przynajmniej Azjata pokazał się tutaj z niekomediowej strony, jak to miało miejsce dotychczas. Dalekowschodnie "Szybcy i wściekli", ale bardziej charyzmatyczne i mniej przewidywalne. Za to ogromnymi oklaskami przyjąłem scenę napadu ciężarówki na warsztat samochodowy i jak wszystko w nim zaczęło płonąć doszczętnie. To było rewelacyjne! Chociażby za to należy mu się 6/10.