Aktywność

Wilczyca (1982)

8/10 – W końcu udało mi się ten film zobaczyć i nie zawiodłam się. Słyszałam o nim dość sporo pozytywnych opinii, i faktycznie jest to chyba jeden z lepszych polskich filmów grozy. Ma specyficzny klimat, a bohaterki są prawdziwie demoniczne. Dobrze się ogląda, mimo iż był nakręcony ponad 25 lat temu. Polecam.

Legenda Rity (2000)

7,5/10 – Całkiem dobry film, który w nieco inny sposób pokazuje problem walki o ideały/terroryzmu a także prób zerwania z takim życiem, i walkę z systemem. Mamy bohaterkę: terrorystkę, która chce normalnie żyć, która chce dostać drugą szansę, na nowe, zwyczajne życie.
Film ciekawy, stonowany, w drugiej części bardzo spokojny, nie ma wybuchów na każdym kroku, śmigłowców, statków, pościgów i strzelania, do których przyzwyczaiły nas amerykańskie filmy sensacyjne. Mamy za to człowieka, który próbuje znaleźć dobre rozwiązanie.

Forrest Gump (1994)

Oooo. Proszę jaka się rozwinęła dyskusja:)
Co do mojej opinii, to obawiam się, że to trochę jest tak, że jak ktoś robi film o osobach chorych umysłowo, to już trzeba tym filmem się zachwycać, albo co najmniej pozytywnie wypowiadać. Bo nie wypada mówić nic złego o osobach chorych, nawet jeśli są tylko bohaterami filmu.
No cóż, jeśli o mnie chodzi to absolutnie, ogólnie, nie mam nic przeciwko osobom upośledzonym psychicznie, są jacy są, to nie ich wina. I szczerze im współczuję. Ale to nie znaczy, że jeśli w jakimś filmie, główny bohater jest chory, to zacznę się zachwycać filmem, bo nie wypada inaczej. Dla mnie nie jest ważne czy bohater jest czarny/biały jest gejem/hetero, chory/zdrowy, bogaty/biedny, ładny/brzydki. Dla mnie istotny jest film i to czy opowiedziana w nim historia mnie przekonała. Forrest Gump mnie nie przekonał, i nadal pozostaje przy stwierdzeniu, że reżyser zrobił z niego prawie bożka (nawet Elvis uczył się od niego tańczyć!) i to mnie drażniło w tym filmie.
Co do wniosków, które zdaniem Ronaldino błędnie wyciągnęłam z filmu, odpowiem jedynie, że każdy ma prawo do własnych wniosków i odczuć. Filmy na ogół nie mają tylko jednej "jedynej słusznej" interpretacji. Być może moja jest inna, co nie znaczy, że błędna.

Forrest Gump (1994)

muniez1: Właśnie o to mi chodzi: to są zupełnie inne filmy, zupełnie inni bohaterowie. I mnie jeden z tych filmów się podobał, a drugi nie. Tak to z filmami bywa, że nie wszystkie, wszystkim muszą się podobać:)

Forrest Gump (1994)

> Darth_Artur o 2009-07-21 21:09 napisał:
> Spoko:-p Sorry:-p
> Jeśli chodzi o osobisty odbiór to ja ten film widziałem pierwszy raz jak miałem
> z 10 lat, czyli zasadniczo jeszcze dzieckiem byłem a dzieci bardziej naturalnie
> przyjmują takie motywy. W sensie, że nie widziałem w nim upośledzonego
> człowieka, tylko trochę dziwnego:-p I przez to później jak go oglądałem nie
> przeszkadzało mi fakt że jest to opowieść o chorym umysłowo.

Spoko spoko;)
Mnie tu po prostu główny bohater za bardzo działa na nerwy;) I wcale nie chodzi o to, że jest upośledzony, tylko o sposób pokazania jego upośledzenia. Bo taki DiCaprio w "Co gryzie Gilberta Grape" to świetny film i świetna rola, a przykładów gdzie mamy takich właśnie bohaterów można by mnożyć, tyle że nigdzie bohater nie jest pokazany w taki sposób jak tutaj. Oczywiście wszystko kwestia gustu;)

Ronaldino – to co piszesz – te właśnie cytaty- składa się na całość o której mówię: robienia z Forresta bożka. W sensie, że on taki "zwykły, biedny chłopak, a tak mądrze mówi/myśli"
Domyślam się, że dla wielu osób to film kultowy i to co pisze to brzmi być może dla Ciebie jak bluźnierstwo, ale to tylko moje odczucie i każdy może inaczej odebrać dane dzieło. Do mnie przesłanie tego filmu, ujecie tamatu, nie dotarło. Ot, bywa. Nie wszystko musi sie wszystkim podobać:)

Forrest Gump (1994)

Darth Artur – ale ja ten film zrozumiałam i zdaję sobie sprawę jakie on mógł mieć przesłanie. I ogólnie, oczywiście, masz rację. Tyle, że mój osobisty odbiór był nieco inny, i moje odczucia również.

Obcy – Decydujące starcie (1986)

> Darth_Artur o 2009-07-21 20:12 napisał:
>I w ogóle generalnie poza jedną sceną w obcym nie widać po
> nim że to stary film, ma specyficzny styl, ale nie wygląda przestarzale.

Otóż to!

Obcy – Decydujące starcie (1986)

Swoją drogą Cameron chyba ma tendencje do robienia wszystkiego większym niż jest:) Takie kino "efekciarskie", wielu się podoba, ale do mnie jednak nie do końca przemawia. Niezłe efekty specjalne jak na tamte czasy, obcego zresztą też udało im się ładnie zrobić (choć nie wiem czy ładnie w tym przypadku do właściwe słowo), ale moim zdaniem nie o te efekty chodzi.

Forrest Gump (1994)

No cóż – zaprzeczam:) W ogóle nie podobał mi się ten film i nie rozumiem wszystkich pieśni pochwalnych pod jego adresem.
Jak dla mnie mamy tu gloryfikację osoby upośledzonej umysłowo, i o ile nie mam nic do takich ludzi, to wcale nie muszę mieć ochoty na oglądanie ich w kinie, gdzie (o zgrozo!) robi się z nich (z niego w tym przypadku) prawie bożka. Aktorstwo owszem – świetne, Tom Hanks zagrał rewelacyjnie. Niemniej ze względu na treść i przesłanie filmu, więcej do niego nie wrócę.

Obcy – Decydujące starcie (1986)

A jak dla mnie zdecydowanie słabszy od jedynki. Do pierwszej części z przyjemnością wracam, a dwójkę widziałam raz i mi wystarczy. Brakuje mi tutaj klimatu niepewności kim/czym jest "dodatkowy pasażer" na Nostromo.

Proszę czekać…