8+ Wartki, efektowny, całkiem zabawny i niezbyt przesadzony pean na cześć nauki, a przy tym najlepsza reinkarnacja MacGyvera w wydaniu hard SF. Za mało disco…
"Avengers" wannabe – godzina zbierania ekipy przed finałową walką, pojedynki i utarczki herosów, kiepski choć nakoksowany wróg. Daje frajdę.
Plus za muzykę i dwa ostatnie wykonania muzyczno-taneczne. Fabuła nieco naiwnie przejaskrawiona, ale finał mi się podobał.
Ogląda się nieźle, chociaż jak na SF jest zbyt pretekstowy, jak na kino akcji ma za krótkie walki, a jak na erotyk za krótkie scenki. Jako mix wszystkich – oki
Zaskakująco sprawnie zrealizowany i wciągający. Szkoda tylko, że finał nie udziela odpowiedzi.
Jak na animację zachowuje całkiem przyzwoity balans między grozą, osaczeniem, a czystą akcją. Tym niemniej szybko zdradza potworki, a finał niczego nie wyjaśnia
Jak ja nie znoszę stylu found footage!… Ale tak poza tym to dobre młodzieżowe SF. Przypomina "Efekt motyla" pozbawiony operatora.
Wyszedł komediodramat romantyczny
Ostatni odcinek przynosi dwa kiepskie zwroty fabularne, które popsuły moje wrażenia. Ocena za pierwszych pięć odcinków.
Lepszy od sezonu pierwszego. Miło ujrzeć Fronczewskiego, chociaż szkoda że kosztem jego głosu w streszczeniach. Strassburger daleki od familiady.
Proszę czekać…