Ostatni odcinek przynosi dwa kiepskie zwroty fabularne, które popsuły moje wrażenia. Ocena za pierwszych pięć odcinków.
Lepszy od sezonu pierwszego. Miło ujrzeć Fronczewskiego, chociaż szkoda że kosztem jego głosu w streszczeniach. Strassburger daleki od familiady.
Ciekawa, abstrakcyjna wariacja na temat westernu. Tak na oko dość średnio przyjazna dzieciom.
Jak na film kamerkowy, to jakość obrazu jest całkiem dobra. Ale nie da ukryć się, że found footage efekciarskiemu kinu nie służy.
Fabularnie niemal dokładnie to samo co u De Palmy, klimat mniej intensywny, ale też lepsza psychomama i lepszy drugi plan. Nie mam faworyta.
epilog zbędnie przekombinowany…
Nie znajdziesz większego badassa nad właściciela sklepu z narzędziami! Danzel jako osiedlowy Liam Neeson równie przekonujący.
Fabuła szyta grubymi nićmi, bohater ma tyle uroku co Sandler, zaś gagi – choć nie są klozetowe – nie bawią. Ale uczucie dobrze rozwijane, Suvari i przekaz na +
Od zera do absolutu. Zbyt szybko Lucy się zdehumanizowała i przestała odczuwać, przez co emocje jakby mniejsze. Tym niemniej intrygująca mieszanka.
Najbardziej szkoda nagłego, jakby urwanego zakończenia. Świetny Kot.
Proszę czekać…