Film zrealizowany za psie pieniądze (co widać) przez gości parających się filmowym kopaniem i jego choreografią. Zapewne prosta fabuła służąca za pretekst do kolejnych bójek i nie najlepsza realizacja odrzucą każdego kto nie lubi filmowych pojedynków, jednak amatorzy kina kopanego dostają kilka atrakcyjnych starć ze sporą dawką fajnych ruchów, a w finale twórcy połechcą ego nadając całości meta-komentarz (który i tak nijak nie czyni filmu mniej pretekstową i B-klasową pokazówką umiejętności twórców).
Aktorów chętnie obejrzę w kolejnych akcyjniakach, ale może lepiej niech sami ich nie kręcą.
Ramotka z minionej epoki – kino noir z posmakiem jazzu połączone z fantasy lat ’80 spod znaku gumowych efektów specjalnych i odrobiny gore. Jeśli te elementy do Was nie przemawiają to niezbyt rozbudowane śledztwo tym bardziej tego nie dokona.
Plusik za kilka dość oczywistych tropów lovecraftowskich.
Mieszane uczucia. Z jednej strony świetne walory realizacyjne, dobra i dobrze poprowadzona obsada oraz spora dawka absurdów podtrzymujących istnienie obozu i ograniczających morale żołnierzy. Z drugiej strony ciężko darzyć bohaterów sympatią, elementy komediowe mają nie przysłaniać dramatu przez co nie bawią, dramat jednostki uwięzionej w wojennych trybach nie przekonuje tak mocno jak w "Czasie apokalipsy", "Full metal jackett", czy choćby "M*A*S*Hu", a i sam tytułowy paragraf w serialu pojawia się chyba raz.
Dwóch spin-doktorów konkuruje by sprzedać swoich klientów jako jedyny racjonalny wybór dla Boliwii. Komediodramat w którym poglądy i działalność polityków nie są tak istotne jak ich wizerunek medialny, a pragmatyzm zawsze wygrywa z idealizmem – czasem rozbijając go doszczętnie. Dobre kino chociaż przez skupienie na głównej bohaterce i jej relacjach główny temat wybrzmiewa słabiej niż w "Brexicie".
Niby dobry wynik, ale jednak trochę rozczarowujący – w porównaniu do otwarć pozostałych części to dopiero szósty wynik, o 1/3 mniejszy od pierwszych weekendów cz. 6 i 8. Gdyby "Hobbs i Shaw" osiągnęli przychody bliższe tamtym częściom można by się spodziewać większej ilości spin-offów, a tak producenci pewnie będą woleli wszystko pchać w główną serię.
Z drugiej strony start podobny do "Johna Wicka 3" może zaowocować mniejszą ilością absurdalnie przegiętych w komputerze sensacyjniaków na rzecz większej ilości dobrej kaskaderki i choreografii.
Niezła atmosfera, załoga daleka od ideału i praktyczne efekty dla wytworzenia dusznej atmosfery rodem z "Obcego" i "Czegoś". Niestety scenariusz mocno trzeszczy, a sceny mające budzić grozę – choć zapowiadały się często ciekawie – są kiepsko nakręcone i zmontowane na chybcika przez co nie są w stanie wywołać większych emocji.
Przyjemna – pomimo obecności Sandlera – parodia kryminałów z dobrą obsadą (poza Sandlerem – więcej chemii wykrzesaliby z siebie amisze) i niezłym tempem. Dodatkowy punkcik za pościg Testarossą i wstępny wynik dedukcji na Columbo.
Przyjemny komediowy kryminałek z grupką sympatycznych bohaterów pod wodzą ekscentrycznego Sama Rockwella. W to mi graj!
Tanie filmidło z ledwo zjadliwymi efektami szlamu (bywają niezłe, ale potrafią wyglądać na całkiem tanie). Bezsensowna fabuła operująca tropami z "Czegoś" Carpentera, "Inwazji porywaczy ciał" oraz mackowych hentai. Kiepskie lub fatalne (De Mare!) aktorstwo, zdjęcia rodem z rodzinnych filmików, słaby montaż i nie wzbudzający zainteresowania bohaterowie przypieczętowują tandetność produkcji.
Na osłodę kuriozalnie zmontowane w jedną scenę ujęcia z grupowej bójki w pokoju, szlamowego ataku pod prysznicem i kręcenia pornola oraz nie przystająca do reszty filmu scena hentai (ta z okładki – bo szlam nigdy nie zagada do ofiary, jeżeli ta nie będzie dostatecznie chętna).
PS. Jakim cudem dając filmowi 2/10 zwiększyłem jego średnią z 2,8 do 5,5?
Przyjemna familijna przygodówka, jednak trochę zbyt podobna do pierwszej części (tylko w klimatach halloweenowych).
Do pierwszej części praktycznie się nie odnoszą, więc można spokojnie obejrzeć bez jej znajomości. Postaci Jacka Blacka też nie ma w filmie zbyt wiele i nie pełni istotnej roli.
Proszę czekać…