@Animek84 "jakiej polowy takich jedynek mam może z procent wszystkich ocen." To chyba ostatnio mocno podciągasz ten procent. Z ostatnich 30 ocen 20 to jedynki (czyli 66,(6)%). Potem dodałeś że tylko nieliczne ze swoich jedynek obejrzałeś, więc zakładam że za "nieliczne" można przyjąć ćwierć tej wartości (czyli ok 75% pozostawałyby nieobejrzane). A zatem 3/4 z 2/3 to dokładnie połowa ocen. Jak dla mnie nawet gdybyś wśród swoich ocen miał jeden procent wystawionych bez obejrzenia filmu to budziłoby wątpliwości względem twoich opinii, zaś taka wartość to wręcz dyskwalifikacja w braniu twojego zdania na poważnie.
Poza tym jeżeli faktycznie przytaczasz spoilery z filmu nikogo o spoilerowaniu nie ostrzegając i odbierając potencjalnym widzom możliwość odczucia zaskoczenia przy seansie, to albo jesteś trochę lekkomyślny i szybciej działasz niż pomyślisz, albo jesteś zwykłym ch#@kiem święcie przekonanym o swej nieomylności i mającym dosłownie wszystkich poza sobą w głębokim poważaniu. Obstawiam ten pierwszy wariant – w drugim przypadku pozostawałoby mi się cieszyć, że nie mamy ze sobą styczności na co dzień.
@Animek84 Czyli z około połowy ocenionych filmów nawet nie obejrzałeś – dlatego właśnie średnia ocen anonimowych użytkowników nic nie znaczy i sugerowanie się nią nie ma najmniejszego sensu.
Dzięki Animek84 że wystąpiłeś tu w roli dowodu. Masz za to lajka
@Animek84 Skoro już się sam ujawniłeś, możesz zdradzić jak często wystawiasz jedynki bez oglądania filmu i z czego to wynika? I tak właściwie po co wystawiasz tyle jedynek (wśród ostatnich 30 ocen wystawiłeś ich 20) zwłaszcza filmom, które – jak zakładam m.in. po jedynkach dla "Królowej kier", "Sauvage", "Opowieściach z San Fransisco" czy "Słodkiego końca dnia" i braku żadnej wyżej ocenionej obyczajówki wśród ostatnich 30 ocen – w ogóle cię nie obchodzą?
Ciekawy koncept hotelu dla przestępców rodem z "Johna Wicka" i klawa obsada pełna zacnych nazwisk zostają nieco zmarnowani przez dość długi wstęp i skupienie się na lekarce i jej przyjaciółce zamiast na zakwaterowanych w hotelu przestępcach by zwiększyć widowiskowość finału. Więcej scen akcji (zwłaszcza z Boutellą – w scenie z obroną "granicy" była świetna) w hotelu i byłby to film na więcej niż tylko raz.
Pomimo sympatii do "Magnuma" z Tomem Selleckiem nie powiedziałbym że to był szczególnie dobry czy wciągający serial – ot taki procedural w którym detektyw z wąsem korzystał z hajsu pisarza, jeździł jego Ferrari, gryzł się co odcinek z jego majordomusem i rozwiązywał kolejną sprawę w hawajskim skwarze.
Odnowiony "Magnum" to ta sama para kaloszy, tylko w mniej charakterystycznym wydaniu. Magnum nie ma wąsa, a uszczypliwości z odmłodzonym kobiecym Higginsem biorącym czynny udział w śledztwach zbyt szybko łagodnieją. Jest w miarę dynamicznie, sympatycznie, jest trochę akcji i pięknych plenerów – obejrzeć można, tylko po co skoro jest wiele ciekawszych alternatyw?
O ile pomysł z zabójczą mgłą kupuję, o tyle z każdym kolejnym wejściem w nią (w maskach przeciwgazowych i z butlami, ale jednak) poczucie zagrożenia w niej wiszące gdzieś się rozwiewało. Typowy film katastroficzny – lepszy niż się po opisie spodziewałem, ale też bez fajerwerków.
Powtórka z drugiej i trzeciej części tylko z nieco ograniczoną skalą rozróby. Wciąż dobry akcyjniak, jednak niczym nie zaskakuje.
Czytając w tytule newsa "dużo głośnych i ważnych premier w lipcu" spodziewałbym się informacji że z połowa (może ćwierć) lipcowej oferty to będą jakieś nagradzane produkcje podejmujące głos na jakieś ważne społeczne, czy polityczne tematy. Przeglądam listę tytułów i widzę to co zwykle – kolejne sezony, filmy zapewne tak średnie że nikt się nimi nie zainteresował i masę tytułów na licencji, gdzie kilka perełek da się wyłowić. Ale wiadomo – marketing za coś bierze tę kasę.
Dobry straszak, choć niezbyt zaskakujący. Mógłby sporo zyskać gdyby twórcy spróbowali choć trochę wzbudzić sympatię do chłopaka by stopniowo demonstrować jego przejście na ciemną stronę, a nie czym prędzej przestawili trybik w jego głowie by zdążył zabić więcej postaci przy krótszym metrażu.
Antologie horrorów bywają rozczarowujące i "Folklor" niestety nie jest tu wyjątkiem. Pomimo ciekawego pomysłu by każdy odcinek reprezentował dane państwo, większość odcinków jest wtórna, a elementy grozy często są ich najgorszymi składowymi. Azja ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, niż wynikałoby z jakości tej serii.
Proszę czekać…