Aktywność

Alien: Harvest (2019)

Najlepsza spośród rocznicowych krótkometrażówek (a przynajmniej najłatwiejsza do polubienia)!
Historii tu niewiele, od razu zostajemy wrzuceni w wir akcji, ale reżyser dołożył wszelkich starań by skutecznie odtworzyć epileptyczno-klaustrofobiczny styl końcowych minut USS Nostromo.

Bez litości 2 (2018)

Denzel robi film! Gorzej jednak z rozłożeniem akcentów, bo najefektowniejsze sceny są pokazane w pierwszej połowie, natomiast gdy bohater zaczyna śledztwo w sprawie głównego wątku tempo stopniowo maleje, a napięcie opada aż do nudnej finałowej akcji.

Alien: Alone (2019)

Filmik, który Scottowi pewnie spodobałby się najbardziej.
Ciekawa perspektywa, jednak wygląda jak jeden z pierwszych projektów reżysera. Zdjęcia są raczej statyczne, montaż nienajlepszy (jakby zabrakło ujęć by złagodzić przejścia między zmianami kamery), a całość sprawia wrażenie najtańszego filmu z rocznicowych shortów.

"Alone" to taki film zrealizowany przez fana "Prometeusza" w dekoracjach z oryginału Scotta – ciekawy temat który niestety trafił w ręce najmniej doświadczonego z wyłonionych w konkursie reżyserów.

Alien: Ore (2019)

"Obcy: Ruda", czyli górnicy kontra ksenomorf.
Wykonanie i obsada są dobre, jednak pomysł aż się prosił o dłuższe rozwinięcie (zwłaszcza rola Hanks)

Alien: Night Shift (2019)

Wtórny temat i średnie wykonanie. Scenografia jest dobra, obsada również, a i początek dość obiecujący, ale niestety zbyt wiele z tego nie wynika i kończymy z fanowską wersją walk z małym potworkiem – dobre jako fanfilmik, rozczarowujące jako oficjalny rocznicowy shorcik.

Alien: Specimen (2019)

Dla mnie jedna z dwóch najlepszych spośród rocznicowych krótkometrażówek.
Spokojnie rozegrana rutyna dnia, która w pewnym momencie zamienia się w walkę o przetrwanie. Chciałoby się by ta walka trwała dłużej, ale i tak klimat zagrożenia został dobrze ukazany.
Chętnie zobaczyłbym panią Taylor za sterami jakiegoś horrorku.

Hellboy (2019)

Naciągane 7, bo stylistycznie film do mnie przemawia – świetna galeria maszkar i horrorowych lokacji. Z połowę bluzgów spokojnie można było usunąć, jednak jeśli w czymś szczególnie się R-ka sprawdziła, to w tych momentach gdy wchodzimy do ciemnego pomieszczenia, widzimy porozrzucane ostro poharatane ciała i rozglądamy się co i z którego kąta wyskoczy na bohaterów.

Szybkie przerzucanie bohaterów od lokacji do lokacji nie ułatwia załapania się na pociąg zainteresowania historią, zwłaszcza że od razu jesteśmy wrzucani w akcję bez gładkiego wstępu (przez to pierwszy zgon po pojawieniu się Hellboya może i robił wrażenie na postaciach, ale na mnie żadnego), ale jak już fabuła wejdzie na obroty, to ten krwawy teledysk zaczyna działać.
Dodatkowy plusik za świniaka.

Bóg: Chicago (2018)

Zbędna kontynuacja. Scenografia oraz duet bosko-geoffreyski wciąż się sprawdzają, ale tym razem dowcip przeciągnięto.

Szkoła zabójców (2018 - 2019)

(obejrzanych sezonów – 1) Młodzieżowa szkolna drama o outsiderach, tylko mocno wystylizowana i okraszona walkami, morderstwami, wulgaryzmami i odrobiną nagości.
Z deczka pretensjonalne, aczkolwiek mój wewnętrzny nastolatek piszczy z zachwytu.

Draka w Bronksie (1995)

Jeden z fajniejszych szlagierów Jackiego Chana.
Fabuła jest raczej pretekstowa, sojusz z deka niewiarygodny, a finał jakby pospieszny i urwany, ale za to jak to się ogląda! Jackie Chan jak zwykle robi popisową robotę łącząc parkour i sztuki walki ze szczyptą humoru, tempo filmu jest wartkie, scen akcji nie brakuje, a widok natarcia Lamborghini na szalejący w mieście poduszkowiec stanowi wisienkę na tym wystrzałowymm torcie.

Proszę czekać…