Najlepsza spośród rocznicowych krótkometrażówek (a przynajmniej najłatwiejsza do polubienia)!
Historii tu niewiele, od razu zostajemy wrzuceni w wir akcji, ale reżyser dołożył wszelkich starań by skutecznie odtworzyć epileptyczno-klaustrofobiczny styl końcowych minut USS Nostromo.
Denzel robi film! Gorzej jednak z rozłożeniem akcentów, bo najefektowniejsze sceny są pokazane w pierwszej połowie, natomiast gdy bohater zaczyna śledztwo w sprawie głównego wątku tempo stopniowo maleje, a napięcie opada aż do nudnej finałowej akcji.
Filmik, który Scottowi pewnie spodobałby się najbardziej.
Ciekawa perspektywa, jednak wygląda jak jeden z pierwszych projektów reżysera. Zdjęcia są raczej statyczne, montaż nienajlepszy (jakby zabrakło ujęć by złagodzić przejścia między zmianami kamery), a całość sprawia wrażenie najtańszego filmu z rocznicowych shortów.
"Alone" to taki film zrealizowany przez fana "Prometeusza" w dekoracjach z oryginału Scotta – ciekawy temat który niestety trafił w ręce najmniej doświadczonego z wyłonionych w konkursie reżyserów.
"Obcy: Ruda", czyli górnicy kontra ksenomorf.
Wykonanie i obsada są dobre, jednak pomysł aż się prosił o dłuższe rozwinięcie (zwłaszcza rola Hanks)
Wtórny temat i średnie wykonanie. Scenografia jest dobra, obsada również, a i początek dość obiecujący, ale niestety zbyt wiele z tego nie wynika i kończymy z fanowską wersją walk z małym potworkiem – dobre jako fanfilmik, rozczarowujące jako oficjalny rocznicowy shorcik.
Dla mnie jedna z dwóch najlepszych spośród rocznicowych krótkometrażówek.
Spokojnie rozegrana rutyna dnia, która w pewnym momencie zamienia się w walkę o przetrwanie. Chciałoby się by ta walka trwała dłużej, ale i tak klimat zagrożenia został dobrze ukazany.
Chętnie zobaczyłbym panią Taylor za sterami jakiegoś horrorku.
Naciągane 7, bo stylistycznie film do mnie przemawia – świetna galeria maszkar i horrorowych lokacji. Z połowę bluzgów spokojnie można było usunąć, jednak jeśli w czymś szczególnie się R-ka sprawdziła, to w tych momentach gdy wchodzimy do ciemnego pomieszczenia, widzimy porozrzucane ostro poharatane ciała i rozglądamy się co i z którego kąta wyskoczy na bohaterów.
Szybkie przerzucanie bohaterów od lokacji do lokacji nie ułatwia załapania się na pociąg zainteresowania historią, zwłaszcza że od razu jesteśmy wrzucani w akcję bez gładkiego wstępu (przez to pierwszy zgon po pojawieniu się Hellboya może i robił wrażenie na postaciach, ale na mnie żadnego), ale jak już fabuła wejdzie na obroty, to ten krwawy teledysk zaczyna działać.
Dodatkowy plusik za świniaka.
Zbędna kontynuacja. Scenografia oraz duet bosko-geoffreyski wciąż się sprawdzają, ale tym razem dowcip przeciągnięto.
(obejrzanych sezonów – 1) Młodzieżowa szkolna drama o outsiderach, tylko mocno wystylizowana i okraszona walkami, morderstwami, wulgaryzmami i odrobiną nagości.
Z deczka pretensjonalne, aczkolwiek mój wewnętrzny nastolatek piszczy z zachwytu.
Jeden z fajniejszych szlagierów Jackiego Chana.
Fabuła jest raczej pretekstowa, sojusz z deka niewiarygodny, a finał jakby pospieszny i urwany, ale za to jak to się ogląda! Jackie Chan jak zwykle robi popisową robotę łącząc parkour i sztuki walki ze szczyptą humoru, tempo filmu jest wartkie, scen akcji nie brakuje, a widok natarcia Lamborghini na szalejący w mieście poduszkowiec stanowi wisienkę na tym wystrzałowymm torcie.
Proszę czekać…