Za przednią scenę herbatki z Czasem oraz rozpasanie wizualne i szaleństwo świata przedstawionego.
Trzygodzinny rajd mdłych bohaterów przez opustoszałe ulice Londynu i kolejne klisze postapokaliptycznych postaci z okazjonalnym strzelaniem do kwiatów.
Ten film powinien być samograjem i w istocie – nieźle się ogląda mimo że ciężko dostrzec jakieś starania ze strony twórców. Sceny u reżysera na plus, ale reszta
6,5 – Przyjemne połączenie filmu kostiumowego, rozterek sercowych i hord zombie. Niestety dobre tempo szybko się wytraca, a i sceny akcji są mocno ograniczone.
Dramat o determinacji – o tym jaką daje siłę i jak zwodzi nas na manowce. // SF zapewne dlatego że dzieje się w kosmosie i leci na Marsa a nie księżyc.
Świetna jatka zaprawiona czarnym humorem! Co prawda z fabułą już nieco gorzej niż w jedynce a akcje Wicka są dość repetytywne, ale wciąż warto. Common zaskakuje
Jak "Szczęki" tylko z gorszymi bohaterami, fabułą i scenami ataków.
Szczyt formy i kariery Seagala! Plus brawurowi Tommy Lee Jones i Gary Busey stający mu na drodze.
Ciekawy jako znak czasu. Nie skupia się na bohaterze (nie dba specjalnie by go wykreować), nie opowiada historii, a dyskretne absurdy podaje w żółwim tempie.
Sielanka po zagładzie świata. On i ona, para na roli wprawiona i ten trzeci co na nią leci. Ponadto parę biblijnych aluzji, których nie drążyłem.
Proszę czekać…