@Marac
Potężny przerost formy nad treścią [2/10] |||
Thriller cierpiący na znaczący przerost formy nad treścią. Do końca nie wiemy co jest rzeczywistością, a co dzieje się tylko w wyobraźni bohatera. Nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo dająca się streścić w trzech zdaniach fabuła nie wciąga, pozostawiając widza całkowicie obojętnym. Kolejne wersje prościutkiej historii obserwuje się z coraz większym znużeniem, zwłaszcza iż finał opowiastki da się bez wysiłku przewidzieć na długo przed końcem projekcji.
Jak na thriller – nudny, jak na studium szaleństwa – prostacki. Lepiej obejrzeć po raz kolejny "Lost Highway" Davida Lyncha – film podobny formalnie, ale duuuuużo lepszy.
Magiczny dokument o magicznym artyście [10/10] |||
Szkoda, że powstały w tak strasznych okolicznościach.
I cóż, że ze Szwecji [6/10] |||
Interesujący dramat obyczajowy, troszeczkę w stylu "Dróżnika", ale dużo cięższy w oglądaniu, zarówno z powodu przygnębiającej atmosfery jak i arthousowo chropowatej narracji. Nie każdemu przypadnie też do gustu doprawienie całości szczyptą realizmu magicznego czy też wyświechtana do cna formuła dramatu sportowego. Co na pewno można zaliczyć na plus to znakomitą muzykę. Również gra aktorska robi wrażenie, biorąc pod uwagę, że dużą część obsady stanowią niepełnosprawni intelektualnie.
Miłośnikom kina skandynawskiego można chyba z czystym sumieniem polecić, za to jeśli ciemno-zimno-depresyjne klimaty to nie twoja bajka, możesz sobie odpuścić.
Enty rzondzom [6/10] |||
Nie wiem, czym miał być ten film wg. Aronofsky’ego. Wyszło niezłe fantasy, mocno nadpsute niestety niestrawnym patosem – dlatego tylko niezłe. Posiłek ratują kozackie enty, broniące bohaterów przed ciągnącymi ze Wschodu siłami Mordoru. Oglądać w czyde, oczekując wyłącznie rozrywki a nie religijnych uniesień.
Moherom może się nie spodobać to, że w wizji reżysera bogiem okazuje się być Latający Potwór Spaghetti, co jasno widać w scenie boskiego cudu, gdy po świecie rozlewają się strumienie uformowane na obraz i podobieństwo Makaronowych Macek. Ramen, bracia i siostry.
Afgański "Piknik pod Wiszącą Skałą" [9/10] |||
Film wojenny wymieszany z dramatem psychologicznym i… realizmem magicznym? horrorem? Sam nie wiem jak to określić, ale to działa. Film ma niesamowity klimat, trzyma w napięciu i skłania do myślenia. Polecam.
Aha, osobie odpowiedzialnej za wybór polskiego tytułu należy się solidny kop w dupę. To jakby "Apocalypse Now" "przetłumaczyć" na "Wojna w Wietnamie".
Perfekcyjny thriller obyczajowy [10/10] |||
Perfekcyjny thriller obyczajowy z hipnotyzującą rolą Jake’a Gyllenhaala jako idącego do celu po trupach psychopaty. Dodatkowo – doskonały obraz patologii hamerykańskiego dziennikarstwa.
Dla miłośników złego rapu [2/10] |||
Nudzące się w pierdlu półmózgie bandziory z nudów zostają półmózgimi raperami. Tylko dlaczego ja mam to oglądać?
> Adrenochrom o 2018-05-19 16:18 napisał:
> http://www.krypta.whad.pl/html/artykuly_muzyczne/twarza_w_twarz_z_ojcem_przelozonym.htm
Łał!
Rozumiesz może ten końcowy dowcip Beksińskiego o Maggie Reilly? Wiem, że ona śpiewała u Mike’a Oldfielda w "To France", ale i tak nie rozumiem, co tak ucieszyło Eldritcha.
> piosenka o samym Eldritchu
No proszę, hehe… Szkoda, że taka słaba. ;-P
> Andrew Eldritch Presents His Top Tunes
O, super! Bierę się za słuchanie.
> sylphid o 2018-05-19 16:12 napisał:
> […] siła przyzwyczajenia […]
O widzisz… Może to jest jakiś trop. O tym nie pomyślałem.
>
> Nieporozumienie. Miałam na myśli to, że gdybyś faktycznie miał za sąsiadów
[…]
A tak, tu pełna zgoda. :)
> Adrenochrom o 2018-05-18 22:14 napisał:
> To mi się podoba xD https://youtu.be/0R6WIbx8ysE
Trochę lepsze, może być. :)
> Podobno Psychedelic Furs to jeden z ulubionych zespołów Eldritcha.
No proszę. Nie spodziewałbym się. Przynajmniej sądząc po tym kawałku co podlinkowałeś, bo nie znam tego zespołu.
Proszę czekać…