@Marac
> Adrenochrom o 2018-05-22 16:05 napisał:
> Z tego co słyszałem, Andrew stracił głos…podobno….
Nawet jeśli, to jeszcze parę lat temu śpiewał – nawet byłem na koncercie w Wawie.
A "The Vision Thing" jest z 1990… :-/
Leniwiec pieprzony. ;-)
> Adrenochrom o 2018-05-22 15:42 napisał:
> To je dobre https://youtu.be/ZrCwpToaK7c
Znam, znam. Ale "The Sisterhood" to prawie jak płyta Sióstr.
Emocjonalna pornografia [1/10] |||
W skrócie. Nie cierpię:
1. taniego sentymentalizmu;
2. szantażu emocjonalnego i moralnego;
3. egzaltacji;
4. klasycznego śpiewu operowego / opery klasycznej.
W tym filmie te cztery elementy zostały wymieszane w dużej ilości w niestrawną papkę i solidnie podsypane drożdżami aż spuchły tak bardzo, że to wszystko eksplodowało mi w twarz niczym grubas z "The Meaning of Life".
"Philadelphia" mogłaby śmiało stanąć na jednej półce z socrealistycznymi produkcyjniakami, bo tyle samo w niej artyzmu.
PS.
Z tą operą to oczywiście tylko szczegół, podobnie jak opłatek z "Sensu życia": https://youtu.be/lhbHTjMLN5c?t=1m23s
Do obejrzenia legalnie i za darmo na Jutubie: https://www.youtube.com/watch?v=ZBzzPmmRJ_8
https://fdb.pl/film/6462-persona-non-grata
W sekcji "Wiadomości" jest podlinkowana recenzja innego filmu o tym samym tytule. :)
Ambasador też człowiek [8/10] |||
Znakomita rola Zapasiewicza. Film bardzo dobry pomimo prymitywnych "kombatanckich" dialogów i żenujących wstawek metafizycznych.
Ludzie tak nie postępują [4/10] |||
Jak ja nie cierpię, gdy twórcy tzw. "kina artystycznego" stawiają sobie za punkt honoru, żeby ich bohaterowie zachowywali się w sposób jak najbardziej absurdalny.
Zagrane jest to nieźle, w sumie nie żałuję, że obejrzałem, ale fabuła jest totalnie idiotyczna.
Prawdziwy film familijny [9/10] |||
Fabuła prościutka, ale nie głupawa. Cała masa slapstickowych żartów, które jednak nie są żenujące, a często nieodparcie śmieszne nawet dla dorosłego odbiorcy. A już dzieci będą wprost zachwycone – i to nawet te najmłodsze, ponieważ film jest całkowicie pozbawiony przemocy czy też potencjalnie kontrowersyjnych wątków lub "strasznych" scen. Oczywiście występuje czarny charakter czyhający na głównego bohatera, ale pewna sześciolatka, która miała pretensje, że puszczono jej przerażające "101 dalmatyńczyków", tutaj nie zgłaszała żadnych zażaleń i była filmem zachwycona.
Zadowoleni powinni być również dorośli – sposób opowiadania historii oraz żarty dla nich przeznaczone mogą kojarzyć się z twórczością Wesa Andersona. Film jest naprawdę wysmakowany od strony realizacyjnej. Podobał mi się również odświeżający – w zalewie kina zza Atlantyku – angielski klimat. Polecam na rodzinny seans (np. świąteczny, zamiast koszmarnego "Kevina").
> Adrenochrom o 2018-05-20 10:55 napisał:
> Czytałem to na szybko, nawet nie próbowałem zrozumieć xD
>
> Lubisz belgijską zimną falę tzw. Belgian Cold Wave? https://youtu.be/oDL1hrAoWP8
Nie znam. Ten kawałek świetny.
Proszę czekać…