Ale mnie Quentin wkurwił tym filmem. Jego geniusz od zawsze opierał się na robieniu świetnych filmów, z misternie przemyślaną fabułą, genialnymi dialogami , których konsekwencją były przewrotne zwroty akcji. Jego filmy były kompletną historią z której, jakby mimochodem i od niechcenia, zawsze biła nieskrywana miłość do starego Hollywood i kina tamtych lat. Każdy film był przepięknym wyznaniem miłości do X muzy, a wyznaniem tym było przede wszystkim tworzenie perełek kinematografii. Miłość ta była zaraźliwa, płomienna, prawdziwa i… nigdy nie wyznawana prymitywnie, wprost, łopatologicznie. W przypadku "Once upon…" mamy do czynienia z kolejnym listem miłosnym, niestety w formie nudnego, płytkiego, oczywistego, napisanego zgodnie ze schematem listu miłosnego właśnie. I tak jak doceniam maestrie świata przedstawionego i piękno bijące z kilku uroczych scen pokazujących dawne Hollywood, to jednak świat przedstawiony i kilka pojedynczych scen to za mało na dobry film. Bernadetto jestem w stanie zachwycić się odniesieniami do domu przy Cielo Drive, Lindy Kasabian, Susan Atkins, Andersona, Grega Powella, kinematografii i muzyki tamtych lat, pokazaniem warsztatowych środków szkół aktorskich tamtego okresu, detalicznym odmalowaniem ulic i klimatu czasu minionego, cudownym przedstawieniem Bruce’a Lee jako pysznego i zadufanego w samym sobie jegomościa – fani Tarantino wiedzą przecież, co reżyser faktycznie myśli o tej osobie. ALE TO DUŻO ZA MAŁO NA FILM. Spojler: a twierdzenie, że gdyby zbrodnicze zamiary Rodziny miały inny finał wszystko pozostałoby po staremu, we wzajemnym zaufaniu i otwartości na drugiego człowieka jest okrutnie naiwne, żeby nie powiedzieć, że głupie i bezmyślne.
Jeżeli skupić się na historii i przekazie to film jest przegadaną, nudną, nieangażującą wydmuszką o niczym. Bo przekaz: kiedyś było lepiej, och słodka melancholio, to mogę uznać w Klanie, a nie u Tarantino. Po nim spodziewam się więcej.
Po obejrzeniu filmu miałem wrażenie, że oglądałem nieudolną podróbkę niepowtarzalnego sposobu opowiadania historii przez Tarantino, bo w filmie zabrakło właśnie tego opowiadania.
Jak nic najbliżej mi do rankingu Gracjana. Powiem więcej, po krótkim zastanowieniu ten ranking mógłbym uznać za swój. Ps. kompletnie natomiast nie rozumiem wpisu Kamila Żółkiewicza o Jackie Brown: "zajął się nie tylko samą reżyserią, ale odpowiadał również za scenariusz" !?! Takie zdanie sugeruje przecież, że taka postać rzeczy, czyli bycie i reżyserem i scenarzystą jednocześnie jest czymś co warto zaznaczyć przy tym jednym filmie. Tylko, że łączenie tych ról to u Tarantino standard…
@Adamus0101 Rzygam remake’ami Disney’a. Czekam na remake Disney’a "Mulan". ;-)
@ZSGifMan Zgadzam się z większością Twojego wpisu, jednakże postawienie pewnego znaku równości pomiędzy "irytującym naiwniakiem" a "absolutnym idealistą" jest dla mnie nie na miejscu i sugeruje nieznajomość zrównanych pojęć.
Niech w końcu zagra jakąś porządną, dobrą, wymagającą rolę i przypomni światu o swoim talencie. Jej występ w Spadkobiercach był znakomity, niestety później dziewczyna rozmieniła się na drobne w filmach dla młodzieży. Niech wraca do dobrego aktorstwa. Moja ocena jest subiektywna, bo uważam, że ta dziewczyna jest naprawdę uroczo ponętna :-*
1. Robocalypse to thriller s-f napisany przez Daniela H. Wilsona i przerobiony przez Drew Goddarda na scenariusz ;-)
2. 13 godzin: Tajna misja w Benghazi ledwo odrobił budżet, więc nie wiem jak można nazwać go kinowym hitem :-O
Zapamiętajcie moje prorocze słowa: Sacha Baron Cohen za tę rolę będzie zbierał niezliczoną ilość pochwał od krytyków i widzów. Zgarnie za nią również nagrodę Emmy dla najlepszego aktora pierwszoplanowego.
Nie no, ja już nie daję rady. Z każdym wypuszczonym materiałem promo coraz bardziej chce to obejrzeć. Coraz wyżej stawiam tej produkcji poprzeczkę. I mam coraz mniej cierpliwości do czekania. Grrr…..
@ZSGifMan Ty to masz łeb! Przytoczenie takiego argumentu nie pozostawia mi wyboru, trza iść do kina, bo trza oszczędnie wydawać diengi :-P :-D
Zagubienie i utrata kontaktu z rzeczywistością – czyżby ktoś nawiązywał do tekstu "Lucy in the sky with diamonds"? Skojarzenie oczywiste, ale czy trafione dopiero się przekonamy.
Proszę czekać…