@Movieman Tak, wiem o co Ci chodzi. I jeżeli to taka figura skrótowa to faktycznie przyznaję Ci rację. Ja po prostu inaczej to odczytałem, pewnie dlatego, że jeszcze nie przeszła mi złość. Odsuwają faceta od reżyserowania filmu ze względu na to, co napisał, a później wykorzystują jego scenariusz. Po prostu nóż się w kieszeni otwiera.
@Movieman Napisałeś, że Kevin Feige zabrał głos w sprawie człowieka, którego w uniwersum już nie ma. Pierwszy wers pod zdjęciem.
@Movieman Odkąd film wszedł na azjatyckie rynki to trzepie kasę aż miło
W Heliosie wtorki za 12 zeta -)
Ja też czekam na solowy film o Czarnej Wdowie. Choć, jak się okazuje, nie tak długo jak inni widzowie, bo dopiero od czasu kiedy pojawiła się w MCU, czyli od niecałej dekady -O
@Movieman Może nawet nie tyle lepsze dni, kiedy nagrody miały więcej sensu (choć niestety Oscary są coraz bardziej z politycznego nadania), co miały więcej uroku. Kiedyś też wszystkie gale oglądałem na żywo, ale kilka lat temu to zarzuciłem właśnie ze względu na to, że były coraz bardziej pozbawione emocji…. nie wiem, a może po prostu człowiek się starzeje i niektóre rzeczy już go tak nie cieszą -P
@Animek84 Mocne i odważne stwierdzenie. Szczególnie w czasach, kiedy powszechnie wiadomo, że żadna feministka nie może pierdolić głupot. Może co najwyżej wyrażać odmienne zdanie, którego logiki nie jesteś w stanie pojąć-)
@Akira_Kurosawa Nie mam pojęcia, czy się droczysz, czy też jesteś kompletnym nieukiem. Wniosek jaki wyciągnąłeś ze swojego "wywodu" jest błędem logicznym. Zarówno w logice klasycznej jak i matematycznej. Prawidłowym wnioskiem byłoby, że nagrody i nominacje omijają arcyważne filmy i osoby. Natomiast Twoja implikacja, że tym samym są nic nie warte to zwykła prymitywna manipulacja albo bezdenna głupota!
@Adamus0101 W Indiach sportem narodowym jest krykiet. W RPA wszyscy grają w rugby, a czasami haratną w gałę. Te kraje nigdy nie zainteresowały się koszykówką. Komuś mało zorientowanemu może się wydawać, że Jordana znała rzesza ludzi, a ta pomyłka wynika stąd, że za jego czasów u Nas była mania na kosza amerykańskiego, wszyscy wozili się w czapeczkach Bullsów, Lakersów i innych. I wszyscy znali nazwisko Jordana. Moda przeminęła i nie wszyscy znają nazwisko LeBrona. Natomiast warto zauważyć, że kiedy u Nas istniała wspomniana moda to w takich Chinach dopiero dowiadywali się jak wygląda koszykówka w Stanach. Teraz mają tam na to niesamowity wręcz boom. Więc można sobie porównać czyje nazwisko było/jest bardziej znane. 38 mln vs 1,400 mln. I tyle. Ot cała filozofia wyliczanki
Proszę czekać…